Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Wczoraj Gabrysia dała jeszcze jeden popis przy karmieniu - ryk, rzucanie się, złość na maxa. Zasnęła mi na rękach, dopiero po pół godz. w półśnie zaczęła jeść... Dziś jak ręką odjął. Może wczoraj miała po prostu gorszy dzień.
Zuzkon, tak jak piszą dziewczyny poczekaj jeszcze.. Każde dziecko rozwija się we własnym tempie, niektóre dzieci siedzą już same w 6 miesiącu, inne dopiero w 8. Możesz wspomnieć pediatrze przy okazji wizyty, co Cię niepokoi i zobaczysz, jaki będzie odzew.
U Gabrysi z tym trzymaniem główki jest tak, że jeszcze trzeba ją podrzymywać w pionie, a jak leży na plecach to w ogóle główki nie podnosi nawet jak trzymam ją za ręce (podnosi do góry tylko nóżki). Na brzuszku jest wszystko w porządku.
Kaniu, my na razie byliśmy z małą na pobraniu krwi na morfologię i CRP oraz kału na posiew, by wykluczyć jakiekolwiek inne przyczyny tych dolegliwości. Kąpiemy małą w Oilatum, choć na samym początku miałam ziajkę natłuszczającą i też się nieźle sprawdzała. Od kilku dni ograniczam wszystko, co może mieć w sobie białko mleka (kawę zabieliłam wczoraj pepti - nawet nei najgorsza) i widzę, że skóra na buzi jakby powoli się poprawiała...
A co do butelek to jeszcze jakiś czas temu Gabrysia normalnie piła z tych aventów, a od jakiegoś czasu w ogóle nei chce z nich ssać, nawet herbatki, tylko się bawi i gryzie dziąsłami.
A Ciebie biedactwo ciągle coś łapie...ech.. trzymaj się...
Mikowata, ja też szczepię refundowanymi i gdzieś mam, co ktoś na ten temat myśli. A doktorkę, która zajmuje się szczepieniami mam konkretnie walniętą.
Kiedyś opisywałam, jak kazała nam krostki na buzi przemywać spirytusem. Teraz naraziła się jeszcze bardziej, na tyle że już nigdy w życiu do niej nie pójdę z własnej woli.
A było tak - Gabrysia miała już od jakiegoś czasu zmiany na buźce i jak zauważyłam w czwartek rano żyłki krwi w kupce to od razu pobiegłam do pediatry, niestety tego dnia była akurat ta walnięta baba. I wiecie co mi powiedziała? Że te zmiany skórne na buzi to na pewno GRZYBICA, a brzydkie kupy...no cóż.. po zajrzeniu w pieluchę i dokładnym obejrzeniu narządów płciowych mojego dziecka (głównie ta okolica ją interesowała) stwierdziła, że dziecko jest NIEDOMYTE i prawdopodobnie to jest przyczyna jej problemów...
I wiecie co? Tak mnie zamurowało, że nawet nic jej nie odpowiedziałam, tylko zabrałam małą i wyszłam. Następnego dnia poszłyśmy do "naszej" lekarki i jak jej opowiedziałam o wszystkim, to aż wybuchnęła śmiechem. A ja do tej pory nie mogę wyjść z szoku.