reklama

Marzec 2013

ja dziś przy okazji wyszperania ciuszków dla koleżanki a chrzest jej synka przejrzała ciuszki Gabrysia z najwcześniejszych miesięcy i jakoś tak poczułam ,że tym razem będzie dziewczynka...:-) już się ie mogę doczekać kiedy się dowiem aczkolwiek jakoś nie mam konkretnych upodobań co do płci maluszka:)
 
reklama
Melduję się, że dycham, nie mam czasu na nic... nawet na to żeby odpocząć i pomyśleć o sobie...
Poczytam Was troszkę wstecz ale nie obiecuję odpisania bo w pracy mnie gonią a w domu nie mam czasu na kompa. Wieczorem padam jak mytka...doba stanowczo trwa za krótko. Chcę jednak Wam powiedzieć, że jestem myślami z Wami stale i trzymam kciuki za dzisiejsze wizyty bo na pewno jakieś w planie są :-)
 
Ja się witam z wami poweekendowo. U nas smutno, bo mój tata umarł w sobotę wieczorem. Jako rodzina (tzn jak, moi bracia i nasza macocha) przyjeliśmy to spokojnie, bo już od dłuższego czasu chorował, słabł w oczach, a lekarze nie dawali nam większej nadziei. Pociesza nas myśl, że nie cierpi. Powiem wam, że gdybym ja zapadła na raka w dojrzałym stadium ( tak jak to było w przypadku obojga moich rodziców) to bym za chiny ludowe tego nie leczyła. To jest już tak, że z tą chorą się nie wygra. O mamę walczyliśmy desperacko, 2 operacje z czego jedną z pełną mastektomią, potem chemia co 3 tyg, z czego przez 2 mama chorowała bo tak się zle czuła, a tydzień sie denerwowała, że znów musi iśc do szpitala. Przez pół roku nie widziala nic tylko oddział i chorych na sąsiednich łózkach... A my jeszcze wyszukiwaliśmy kolejnych szpitali, kolejnych cudownych metod, ziół, lamp, bioenergoterapeutów i świętych obrazów, które podobno czynią cuda.... Z tatą było spokojniej, jak lekarz zaproponował kolejną operacje docięcia guza, która groziła tacie niedowładem, ale miała przedłużyć mu życie o kilka tygodni to się nie zgodził, a my go nie przekonywaliśmy do zmiany decyzji. Sa choroby na które musi sie umrzeć. Co da te dodatkowe 6 tygodni, skoro spędzi się je pod aparaturą, będą karmionym przez strzykawkę, bez jakiegokolwiek komfortu życia? Czasem myśle, że taka desperacka walka rodzin o chorego to egoizm z ich strony, bo gdy jest nadzieja, trzeba pomóc, ale gdy choroba postępuje i nie ma szans na recesję, to takie wydłużanie życia o kolejne tygodnie to tylko przedłużanie cierpienia. Może niektórych to zbulwersuje, ale ja już się chyba za dużo napatrzyłam na to, jak to wygląda....
 
Ulkan, Kochana, sciskam Cie mocno................ :* Moja mama chorowala 3 razy, za ostatnim razem wycieli jej prawie wszystko, ma ostatnia grupe inwalidzka.... Zyje jednak, mimo tego wszystkiego, mimo stomii i tych wszystkich chemii. Jest niania mojego synka, za ktorym biega szybciej od nas, siedzi z nim po 11 godzin na dobe i kocha go nad zycie. Czasem warto... ale oczywiscie nie zawsze. Bardzo Ci wspolczuje. Duzo sily Ci zycze, spokoj, ktory w sobie masz na pewno Ci pomoze.
 
Kania, oszczedzaj sie choc troszke... Teraz brykasz, potem przelezysz kilka miesiecy przykuta do lozka, ze skurczami i rozwierajaca sie szyjka. Jesli bedziesz miec szczescie i ktos to w pore zauwazy, zanim urodzisz. W robocie Cie przemiela i wypluja, nie zauwaza nawet ile robisz. A ciaza decyduje o calym zyciu Twojego dziecka, o zyciu lub smierci (jesli moge to powiedziec tak dosadnie), o zdrowiu i rozwoju prze cale zycie. Czym jest wobec tego robota? Niczym.
Wybacz mi, ze tak moralizuje, ale czytajac Ciebie widze siebie z poprzedniej ciazy. Alez mi sie wtedy wydawalo... Pracowalam w Luskemburgu, w duzej firmie, fantastyczne projekty, transakcje, przedsiewziecia. W 6tym miesiacu trafilam do kliniki, prosto z biura, ze skurczami porodowymi. Gdybym jeszcze chwilke odczekala, byloby za pozno. Mala szansa, ze moj synek by przezyl. Jesliby przezyl, prawie na pewno bylby niepelnosprawny. Reszte ciazy przelezalam w szpitalu i w domu. I co? Swiat sie nie zawal, moje projekty zrobil ktos inny. Najwazniejsze, ze donosilam.

Ala, ja tez mialam przeczucia - ale sie nie sprawdzily. Moze sprawdza sie Twoje?

Patula, byle zdrowe. Myslalam, ze baba, bo ciaza calkiem inna. Ale ksztalt brzucha mam rzeczywiscie na chlopca, wiec pewnie jest chlop;-)
 
Ostatnia edycja:
Ulkan sciskam Cie mocno, musicie byc teraz silni :*

ala ja tez mam z początkiem października, wlasnie kombinuje jak te wszystkie badania ze soba i terminami pogodzic i jeszcze tak zaplanowac zeby mąż wtedy byl - juz sie nie moge doczekac :)

kociatka kształt brzucha tez o plci dziecka moze swiadczyc? to jaki jest na chlopca? sprawdze sobie czy sie zgadza :)
 
Betina, na chlopca jest taki zgrabny, "pilkowaty" brzuszek, bardziej do przodu niz na boki. Przy dziewczynce jest mniej ksztaltny zazwyczaj, bardziej rozlany - czasem ciezko powiedziec na poczatku, czy ciaza czy oponka:-)
To oczywiscie nie sprawdza sie zawsze, ale dosc czesto - z mojego doswiadczenia.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry