Weekend i poniedziałek miałam tak zajęty, że na forum zdążyłam przeczytać 2 wypowiedzi

Dzis nadrobiłam ale tylko wątek "marzec" dalej nie czytałam . Mój mąż w weekendy ma wolne, toteż szkoda mi siedzieć przed kompem jak możemy czas spędzić razem.
Pojechaliśmy na "przeszpiegi" za miasto do lasu. Stwierdziliśmy , że jak będą to pojedziemy w okolice Tomaszowa lub Końskiego. No i .... przez 1,5 godziny w dwie osoby ani jednego grzyba. Taka susza , że jak usiadłam na mchu to nawet pupy nie miałam wilgotnej. Dobrze , że w dalszą wycieczkę się nie udaliśmy, bo na spacer po lesie to nawet do Łagiewnik możemy się przejechać a to u nas w mieście. Grzybiarzy sporo , ale każdy z pusta reklamówka chodził. Dziwny był to widok.
Standardowo odwiedziłam babcie - u niej mogę siedzieć nawet cały dzień jak pogoda dopisuje. Najchętniej to bym wzięła szpadel i pomogła jej w porządkowaniu ogródka na wiosnę . Trzeba by było trochę przekopać , przesadzić byliny. Roboty jest dla 10 zdrowych młodych ludzi i w tydzień by się nie wyrobili. Ja akurat w ziemi grzebać lubię i kwiatki sadzić i siać , przy tym odpoczywam i relaksuje swoje ciało i umysł. Teraz czuję się całkiem dobrze i gdyby nie świadomość , że jestem w ciąży pewnie za szpadel bym się wzięła

Pozostaje jednak popatrzeć na to co kwitnie, ewentualnie zebrać nasiona i wyrwać małe chwastki , bo to nie jest męczące . A resztę czasu pogaduchy na słoneczku.
W niedzielę zrobiliśmy sobie dzień filmowy. Rano mąż zrobił gołąbki, ja w tym czasie wsadzałam cebulki tulipanów przed balkon, i zrobiłam popcorn . A później cały dzionek i wieczór oglądaliśmy filmy leżąc w łóżku, z małymi przerwami na donoszenie jedzenia. Lubię od czasu do czasu takie leniuchowanie przed TV z moim mężem. Poza tym , zawsze wybieram filmy, które są "dziwne" .Dzięki temu mamy później o czym rozmawiać. Nieraz tak się zagadamy w nocy, że nas ranek zastaje

No kilkanaście razy już nam się to zdarzyło. Nocne pogaduchy aż do rana i to bez sexu w międzyczasie
A wczoraj zrobiłam sobie spacerek po mieście a konkretnie po 3 parkach , przy okazji odwiedziłam 2 koleżanki, czas upłynął szalenie szybko. jak wróciłam to padłam.
Co do palenia. Ja paliłam 11 lat (z roczną przerwą bo na tyle udało mi się rzucić). Jak pojechałam z mężem (rowerem) po wyniki beta HCG (bo testu z apteki nie kupowałam, stwierdziłam ,że jak mam dać 15 zł za test to wolę 20 za badanie z krwi i mam pewność 100% ), to najpierw zapaliłam , a później otworzyłam kartkę z wynikiem. Zobaczyłam Beta HCG > 10 000 i jak mój mózg przetworzył to co oko zarejestrowało to w tym momencie wyrzuciłam papierosa , zadeptałam i tyle z palenia. Nie wiem jak to się stało ale od tamtej pory nie miałam chwili, że mi się chciało zapalić , czy tez , że o tym myślałam. 100 razy rzucałam palenie , ale czegoś takiego można byłoby sobie tylko wymarzyć przy rzucaniu tego nałogu. Mam nadzieję , że po ciąży chęć na papierosy mi nie wróci.
Mru - pisałaś , że masz ochotę na sernik a teściowa wiecznie szarlotki

taka pora roku chyba. Jabłka obrodziły. Ja z szarlotek by się cieszyła, w ogóle z jakichś takich mokrawych ciast (sama piec nie umiem ) i dzisiaj czytając forum normalnie mnie skręcało, a jak
betina wrzuciła swoje ciacho i zobaczyłam te maliny i takie nadzienie w tym ciemnym cieście to aż mi smak na języku tego ciasta się pojawił. W pokoju było można słyszeć jedynie moje zawodzenie, że smakołyki nie leżą tuż przede mną gotowe do zjedzenia. Jak będe szła do Stonki po cebulki narcyzów muszę wejść do cukierni

Co do zwierzaków w domciu. Mnie się marzy kot i 2 psy. Kot dla mnie

bo kocham je i ich mruczenie i w ogóle koty dla mnie to cudowne zwierzęta. jeden piesek dla mnie -> jakiś duży bo ja lubie duże psy, że jak się z nim człowiek bawi i się klepnie to sie kości mu nie połamie. A dla męża York - on chce tylko tego psa bo mu się podobają

No mnie te psy tez się podobają , ale bardziej jak ... hmmmm nie wiem jak to ująć. Ale York to taki większy kot o charakterze psa i szczeka

Marzenia marzeniami, na razie w domu miewaliśmy jedynie chomiki

(a to ani kota ani psa nie przypomina). Dużego psa w blokach na tym małym metrażu byłoby szkoda ale jakiegoś średniego kundelka ze schroniska to już bym przygarnęła. No ale mąż się uparł , że jak pies to tylko York

Mam jedynie nadzieje, że jak będzie dzidzia większa , to znajdzie jakiegoś małego szczeniaka i w ten sposób będzie psisko w naszym domu

W dziecku nadzieja

Się rozpisałam
Asinka - no to faktycznie szpital. Oby szybko wróciło wszystko do normy, zdrówka

