hej Kobietki,
Ja jakoś ostatnio się ogarnąć z pisaniem nie mogę, ledwie mam chwilkę przysiąść na dupce, zdąże przeczytać co u Was i już trzeba się ruszyć. Zaraz zresztą też uciekamy, dziś u nas jakiś jarmark świąteczny,lokalnie więc mam nadzieję, że tłumów nie będzie i Szczepcio Mikołaja zobaczy.
Kiniuisia gratulacje dla Męża:-) dobrze, że już po stresie.
Martuśka zdrówka dla Marysi, biedactwo że Ją gorączka tak męczy, trzymam kciuki aby szybciutko przeszło:-)
Agula no to wydatek niezły i to jeszcze przed samymi Świętami praktycznie:-(współczuję. Mój Ł właśnie się na serwis wybiera, żeby sprawdzić co i jak plus jeśli coś potrzeba typu opony czy hamulce to teraz zrobić bo potem w marcu przegląd, podatek drogowy więc aby trochę to rozłożyć. Samochód to super ułatwienie ale też skarbonka bez dna
Kociatka fajnie, że Synek już bez awantur zasypia, oby zdrówko do Was wróciło całkiem, a jak tam Jego humorek? bo pisałaś ostatnio, że też daje Ci troszkę w kość.
Co do ciuszków to całkowiecie się z Tobą zgadzam, o ile te małe u nas praktycznie nie zniszczone tak od kiedy Szczepcio zaczął się porządnie przemieszczać to już zupełnie inna historia, te "wyjściowe" jeszcze w miare wyglądają ale dużo z tych codziennych po prostu wyrzucam bo wyglądają okropnie.
Kaniu dobrze, że w końcu choć trochę się wyspałaś i Oliwka już lepiej się czuję, mam nadzieję, że limit złych dni wyczerpałyście przynajmniej na rok i teraz już będzie spokój. Co do Męża...życzę cierpliwości;-)
Herbatka jak tam Córcia, mniej "upierdliwa"? Może faktycznie teraz ciężki okres dla dzieci.
Choć ja w sumie na Szczepcia za bardzo narzekać nie mogę bo generalnie kochany stwór z Niego, do tego z dnia na dzień co raz bardziej rozumny ale ostatnio jak coś nie po Jego myśli to awantura straszna, ryk ze złami i furia kompletna patrzy tylko co by jak najwięcej szkód narobić, wczoraj wróciliśmy ze sppaceru co wcale mu się nie spodobało więc najpierw mi buty wszystkie zwalił z półki a potem wpadł do toalety i papier zaczął rozrywać.
Zabka szkoda, że z tym cukrem masz takie "przeboje" ale już faktycznie koncówka, tylko Świąt Ci serdecznie współczuję ja bym chyba płakała nad serniczkiem na zimno i keksem makowym;-)a jak samopoczucie poza tym u Ciebie?
Betina jak czytam jakie Ty smakowitości robisz to jestem pełna podziwu jak udało Ci się tak niewiele przytyć

Nad słowami Męża nie myśl za wiele, przyjmij jako komplement i nie szukaj podtekstu, jest mało prawdopobodne aby jakiś starał się przemycić;-)
Truskafka mam nadzieję, że dzisiejsza nocka spokojniejsza i wyspana jesteś:-)
Wybaczcie jeśli którąś z Was pominęłam ale ostatnio na prawdę nie wyrabiam. W ogóle też momentami mam kryzys bo czuję się jak samotna matka z dodatkowymi obowiązkami tzn rano wstaje z Ł żeby choć śniadanie mu zrobić i chwilkę razem spędzić a wieczorem staram się coś ciepłego do jedzenia zrobić jak wraca po całym dniu a ostatnio non stop coś jak nie dyżury to operacja się przedłuży i efekt taki, że wychodzi z domu o 7:30 a wraca najwcześniej o 20stej. Teraz jeszcze do tego przygotowania do Świąt, które w sumie same w sobie przyjmne ale też czasochłonne a ja jeszcze przygotować nas wszystkich do wyjazdu muszę i sam pobyt w PL zaplanować logistycznie bo jesteśmy 10 dni a rodzinka pod Poznaniem i w Wawie.
Dobra pomarudziłam wystarczająco, uciekam szykować nas do wyjścia a Wam życzę przyjemnej soboty