Hej dziewczyny
Patrycja, ja też parę razy panikowałam że nagle mały robił się spokojny i tylko kilka delikatnych ruchów czułam. Ale następnego dnia fikał już jak zwykle. Dzieciaki w brzuchu tak mają, raz są spokojne a innym razem wariują. Najlepiej zjedz coś słodkiego i się połóż, może wtedy się uaktywni i Cię trochę uspokoi
Nomi, no to musisz uważać na siebie. Też się strasznie boję teraz tego śniegu i lodu żebym gdzieś nie fikła. Trzeba niestety rozważnie stawiać każdy krok. Dobrze że nic takiego się nie stało.
Makunia, życzę Wam powodzenia jutro żeby wszystko poszło po waszej myśli

no i wszystkiego najlepszego!
Podczytuję was tu w miarę regularnie, ale niestety odpisać już ostatnio nie miałam czasu także wybaczcie że się nie udzielałam zbytnio

Kurczę, myślałam że przyjazd mamy pomoże trochę w tym chaosie przygotowawczym, a jakimś cudem zrobił się jeszcze większy

mama wpadła w szał przygotowywania wszystkiego, gotowania (bo 8 osób nocuje tu w Łodzi i w niedziele przyjdą na "poprawiny" rano), sprzątania i kupowania przeróżnego żarcia. Co najmniej jak dla stu chłopa

No ale nic jej nie powstrzyma więc nawet nie próbuje heh.
No i sprawiła mi też cudowną niespodziankę - obiecała że choćby się waliło i paliło, i choćby miała rzucić wszystko i przyjść do mnie z Anglii na nogach, to ona będzie tu tuż przed moim terminem porodu i zostanie co najmniej 6 tygodni

Prawie się rozpłakałam z ulgi jak to usłyszałam, bo naprawdę byłam przerażona jak my, jak JA przede wszystkim sobie z tym wszystkim poradzę.
No i niestety spełniło się życzenie mojego S. i będziemy mieli ślub w śnieżnej oprawie. Nie wiem jak moja długa do kostek biała sukienka przeżyje spotkanie z tym błotem na chodnikach

dobrze że to tylko do i z samochodu parę metrów trzeba będzie przejść. I oby wszyscy goście bezpiecznie i na czas dojechali.
No nic, spadam i wrócę do was już jako mężatka
Trzymajcie się i miłego weekendu!