Ja już od kilku lat chodzę tylko i wyłącznie prywatnie do gina. I utwierdziłam się w przekonaniu, że to słuszna decyzja, jak zobaczyłam jak się traktuje pacjentki na oddziale. Jeszcze mój lekarz jest ok, bo niezależnie od tego, czy pacjentka jest prywatna czy z przychodni to do niej przychodził na oddział, pytał co i jak. Ale inni lekarze, to masakra. Jest u nas taki jeden dr (podobno wybitny). Leżałam na sali z pacjentką prywatną i z przychodni. Do tej pierwszej przychodził, dopytywał jak się czuje, jak miała iść na usg to zapisał ja do kolejki, zeby się nie męczyła stojąc... do rany przyłóż. A tej drugiej najpierw się wyparł (twierdząc, że jej nie kojarzy), po czym jak pokazała mu kartę ciąży, to skwitował, że "w przychodni ma tyle bab, że nie każdą zapamięta". I tą traktował z góry, trafiła na oddział z rozwarciem szyjki w 30 tyg, to ja wysłał do kolejki do USG, żeby sobie sama stała, a potem na nią nakrzyczał, że się nie szanuje, i że jak urodzi przedwcześnie to sama sobie będzie winna. Ja miałam okazję trafić na niego na porodówce, to nawrzeszczał na mnie, że nie licze skurczy i że jestem histeryczką "bo jego pacjentki wiedzą o tak elementarnych rzeczach". Ja się rozpłakałam, więc mąż zadzwonił po mojego lekarza (o 2 w nocy) i tamten przyjechał bez niczego i powiedział temu bucowi (tylko tak mogę go określić), że ja rodzić będę już przy nim
A co do balsamów to lepiej unikać tych z kofeiną, bo to szkodliwe dla dziecka. Jest bardzo dużo serii dostęnych specjalnie dla kobiet w ciąży z Ziaji, AA, Pefecty, Pharmaceris, Palmersa - do wyboru do koloru
