kaskada
Marcowa mama 2007
TEż nam lekarka mówiła, że są okresy, że dziecko potrafi jeść ciągle jedno i to samo. I trzeba mu na to pozwolić. Okres zafiksowania minie i wtedy przyjdzie pora na zmiany.
U nas zaczyna się wyrywanie łyżki i samodzielne jedzenie. Wcześniej jak dawałam łyżeczkę, to jadł sam ale , że tak powiem, "z grzeczności". . A teraz się młody po prostu nie pozwala karmić, chce jeść sam. Posiłek trwa oczywiście wieczność a kaszka czasem kończy w różnych częściach pokoju, czasem w moich włosach.
U nas zaczyna się wyrywanie łyżki i samodzielne jedzenie. Wcześniej jak dawałam łyżeczkę, to jadł sam ale , że tak powiem, "z grzeczności". . A teraz się młody po prostu nie pozwala karmić, chce jeść sam. Posiłek trwa oczywiście wieczność a kaszka czasem kończy w różnych częściach pokoju, czasem w moich włosach.



lepiej niech zje mało/nie zje ale właśnie TEN? czy coś innego podać?
i męczymy się obie nad nimi, nie wiem czy nie lepszym rozwiązaniem by było np. polanie jogurtu sokiem czy wymieszanie z Bakusiem? w tej sytuacji uznaję nasze zwycięstwo bo jest zjedzone to, na czym nam zależało tylko w zmodyfikowanej wersji.
może źle myślę, ale ważniejsze jest dla mnie to, że zjadła trochę tego makaronu niż talerz zupy u babci. Nawet nie tyle ze względów zdrowotnych, co z takich, że to my decydujemy i nie stawiania na swoim