Mój synek wogóle nie potrafił spać. Od urodzenia miał kolki i uspokajaliśmy go na rękach i tak nauczył się zasypiać. Doszło do tego że nie dało się go odłożyć. A bujanie na rękach musiało trwać min 40min. Gdy zbliżałam się do kołyski budził się. W dzień spał 5 razy po 30 min. zawsze po 30min się przebudzał. Potem doszło do tego że zasypiał tylko przy suszarce (od urodzenia pomagała przy bólach brzucha), a gdy miał 7 miesięcy to juz nie dało się wyłączyć suszarki bo się budził. Dostałam książkę z opisaną metodą 3 5 7. Bałam się jej zastosować i zwlekałam z tym bardzo długo. Ale w książce tej bardzo logicznie opisane są zachowania i reakcje dziecka. Brałam pod uwagę to o czym piszecie, że dziecko płacze, że to dla niego trudne itd. Jednak kiedy zauważyłam, że on bardzo się męczy, bo nie potrafi zasypiac, ciągle jest niewyspany bo się budzi co chwilę, gdy jest zmęczony na spacerze płacze bo nie umie zasnąć w wózku, a usypianie jest męką i dla mnie i dla niego postanowiłam się poważnie zastanowić. Popytałam też psychologów którzy jednogłośnie stwierdzili że nie wywoła to u dziecka żadnej traumy pod warunkiem że będe konsekwentna. W środku nocy, po 7 pobudce Kajetana postanowiłam nie nosić go na rękach. Byłam w szoku. Zasnął po 20min. Myślałam że będzie płakał 2 godziny. Następnego dnia przed południem popłakał rzeczywiście długo bo 40min i to było ciężkie, ale przy drugiej drzemce już 15min, przez następne dni jego zasypianie nie trwało dłużej niz10-15min. Czasem popłakiwał, czasem gaworzył, czasem wołał, a czasem leżał az zasnął. Miał wtedy 7 miesięcy. Teraz ma 10 i zasypia sam. Odkładam go, gaszę światło i zasypia. Czasem zdarza sie że popłacze, ale rzadko. Nic mu się nie stało, jest zdrowy, uśmiechnięty i żywiołowy. Wreszcie potrafi zasnąć sam w każdym miejscu. Gdybym wiedziała, że to będzie tak proste zrobiłabym to dużo wcześniej i nie czekała, aż ja mąż i Kajtek wykończymy się psychicznie. BArdzo polecam te metodę, spróbujcie. U nas poszło gładko, choc Kajetan nie jest uległym dzieckiem. Ta metoda nie jest niekorzystna dla dziecka, a wręcz przeciwnie ma sprawić by jego sen był spokojny i zdrowy. By dziecko nauczyło się, że może spac spokojnie bo jest bezpieczne, w swoim łóżeczku, a mama jest za drzwiami i nad wszystkim czuwa. Pamiętajcie że w tej metodzie nie zostawia się dziecka samego by zapłakało się na śmierć, wchodzi się co 10, 15min i przypomina mu że mama jest obok i nie musi płakać. Ja wchodziłam tylko na parę sekund, bo gdy mały mnie widział krzyczał jeszcze bardziej. Więc ograniczyłam wizyty do minimum tylko po to by wiedział że jestem za drzwiami i nie jest sam.I uwierzcie, że maluch nie płacze bo jest przerażony, a jedynie dlatego, że domaga się tego co lubi najbardziej lub tego do czego jest przyzwyczajony. Dzieci sa sprytniejsze niż my i wiedzą jak się zachować by mama uległą. Nie słuchajcie tych którzy nie stosowali tej metody i opowiadają, że jesteśmy złymi matkami i torturujemy dzieci. Mój synek jest bardzo wymagający, a mimo to w 3 dni zaadaptował się do nowego sposobu zasypiania i nareszcie w naszym domu zawitał spokój i ład.