• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Moja historia...

Pola90

Początkująca w BB
Nie bardzo wiem od czego zacząć.

Może od początku? Moja diagnoza padła jakiś rok temu policystyczne jajniki plus jak jeszcze nie było mody na niedoczynność tarczycy, teraz śmieje się pod nosem byłam jedna z pierwszych zdiagnozowanych dawno temu na hashimoto.

A tu nagle, bez planowania i życia ze świadomością, że jednak tego bobasa może nie być a jak ma być to planowany, wspomagany, wyliczany zdaje test ciążowy, na przekór światu i prawu fizyki

Udaje mi się dostać do ginekologa, aby potwierdzić owy test, ale jak zaczynam mówić iż wysiadł mi ząb więc miałam RTG, miesiąc temu nafaszerowali mnie antybiotykiem, bo zapalenie pęcherza (pierwsze oznaki) piwko piłam, bo lato, dźwigałam, bo taka praca.

Więc już widzę po Pani doktor że układa w myślach co mi powiedzieć, że tak jakby wie jaka diagnoza, nie ma szans a tu psikus Kulinek mój zaszczepiony idealnie serducho bije jak dzwon! Toć szok

... Wieczorem wylądowałam w szpitalu, krwawienie. Jestem pełna podziwu dla młodej lekarki, że tak spokojnie może powiedzieć "Proszę nie brać sobie do siebie, jeżeli zdarzy się poronienie-zdarza się" myśli sto milionów na sekundę to już nie były minuty, do domu leżeć brać leki na podtrzymanie i czekać-wszędzie dają czas Dziękuję
Udało się znowu wcisnąć do doktor, zdiagnozowała krwiaka dosyć dużego, ale wchłaniającego się, a kulinek serce jak dwa dzwony i nawet zdążył urosnąć jeden milimetr.

Cóż teraz? Leżymy, walczymy
Co dalej?
 
reklama
Krwiaki zdarzają się często. Bardzo często
U mnie w wyczekanej, wypragnionej, wystaranej ciąży ok 6 tc też pojawiło się krwawienie - żywa krew. Diagnoza krwiak, duży krwiak.
W oczach przerażenie, usłyszałam że może być różnie i póki co Pani doktor nie może założyć mi karty ciąży bo raczej z tego nic nie będzie;/ do szpitala iść nie chciałam bo w domu leki mogę brać. I bez sensu tam tkwić. Dostałam leki i zastrzyki do domu. Nakaz leżenia plackiem przez 2 tygodnie. Żadnego chodzenia, zero, nic. Tylko toaleta.
Po 2 tyg wszystko ładnie się wchłonęło.
Teraz jestem w 38+5 tc i na dniach idę rodzić.
Myśl pozytywnie i zobaczysz będzie dobrze ;)
Nie bardzo wiem od czego zacząć.

Może od początku? Moja diagnoza padła jakiś rok temu policystyczne jajniki plus jak jeszcze nie było mody na niedoczynność tarczycy, teraz śmieje się pod nosem byłam jedna z pierwszych zdiagnozowanych dawno temu na hashimoto.

A tu nagle, bez planowania i życia ze świadomością, że jednak tego bobasa może nie być a jak ma być to planowany, wspomagany, wyliczany zdaje test ciążowy, na przekór światu i prawu fizyki

Udaje mi się dostać do ginekologa, aby potwierdzić owy test, ale jak zaczynam mówić iż wysiadł mi ząb więc miałam RTG, miesiąc temu nafaszerowali mnie antybiotykiem, bo zapalenie pęcherza (pierwsze oznaki) piwko piłam, bo lato, dźwigałam, bo taka praca.

Więc już widzę po Pani doktor że układa w myślach co mi powiedzieć, że tak jakby wie jaka diagnoza, nie ma szans a tu psikus Kulinek mój zaszczepiony idealnie serducho bije jak dzwon! Toć szok

... Wieczorem wylądowałam w szpitalu, krwawienie. Jestem pełna podziwu dla młodej lekarki, że tak spokojnie może powiedzieć "Proszę nie brać sobie do siebie, jeżeli zdarzy się poronienie-zdarza się" myśli sto milionów na sekundę to już nie były minuty, do domu leżeć brać leki na podtrzymanie i czekać-wszędzie dają czas Dziękuję
Udało się znowu wcisnąć do doktor, zdiagnozowała krwiaka dosyć dużego, ale wchłaniającego się, a kulinek serce jak dwa dzwony i nawet zdążył urosnąć jeden milimetr.

Cóż teraz? Leżymy, walczymy
Co dalej?
 
Czyli też zależy czy dyspozycja będzie leżenia, przeleżenia całej ciąży czy też jak Bóg da tylko kilkunastu dni.
Jest to nowa sytuacja, ale jestem dobrej myśli bardziej może człowiek myśli z tyłu głowy, że kulinek może być chory z tytuły sztucznego podtrzymywania, ale również te złe myśli odpędzam daleko daleko.
To już zaraz! Więc cierpliwości i miłości życzę ❤️
 
Nie myślałam nigdy w tych kategoriach, że dziecko może być chore tylko dlatego że brałam leki na podtrzymanie. Bardzo dużo kobiet to robi i dzieci rodzą się zdrowe.
Zawsze byłam wdzięczna medycynie, że poszła tak do przodu że możne pomóc.
A dobrodziejstwa farmakologii są po to żeby korzystać.
 
Hej, zajrzałam żeby życzyć dużo siły i zdrowia Dla Was :*
Nie planowałam zbyt ciąży, dostałam ja w prezencie od losu kiedy pomyślałam że jak będzie to będzie i będę szczęśliwa bo najwyższa pora. Na początku odklejajace się łożysko i koszmar i nerwy i leki... Ledwo się udało. Dziś zaczynam 35 tydzień.
Trzymamy kciuki razem z Nikosiem :*
 
reklama
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry