reklama

Nasze ciazowe dolegliwosci

dziekuje reniuszku! Jeśli chodzi o specializacje to ten moj lekarz jeat najlepszym polożnikiem ale z zapaleniami to ciężko a pozatym to mój 4 ginekolog w ciąży i szczerze to nie ma m juz sily szukac :( Jak przejdzie mi ta grzybica to nie zmienie bo ile jeszcze wizyt mi zostalo a prawda taka ze przy porodzie i tak będe sama! Chociaż wiadomo, że lepiej mieć takiego który Cie wspiera..
 
reklama
kliki kochana!!! współczuję ogromnie! sama miałam problem z nawracającą grzybicą w ciąży... jak tylko uda Ci się ją zaleczyć (bo w ciąży środki, które można stosować, raczej zaleczają niż leczą) zdobądź sobie żel do pielęgnacji intymnej Baifem K, z Herbapolu. To taka niby maść- żel. Mnie ratuje życie od dwóch miesięcy! Żadnych (odpukać) nawrotów :) Do tego od czasu do czasu Lactovaginal, żeby flora bakteryjna hulała, jak trzeba :) Powodzenia!!!
 
kliki współczuje kochana. Ja na szczęście jak narazie nie mam tych problemów i oby juz tak zostało.
A co do rostępow to mi został już tylko brzuch bez tego paskudztwa;) ale jakoś do tamtych sie przyzwyczaiłam. I mam je z okresu dojrzewania.
 
kivinko mi lekarz raczej odradzał. Zresztą mnie strasznie wszystko swędziało i piekło, więc ani myślałam o współżyciu. Ale później jak już stan zapalny przeszedł to powiedział, że można ale lepiej z prezerwatywa.
 
Dziewczyny!
Jakich kremów na rozstępy używacie? Mi się już robią te cholerstwa:wściekła/y:


Cześć,
dziewczyny, co prawda rzadko się tu odzywam (częściej Was tyko czytam), a udzielam się na innym wątku. To moja druga ciąża - po pierwszej 9 lat temu żadnego rozstępu, teraz na razie też nie, używałam do tej pory kremu z Mustelli, ale jakoś ciężko mi się rozmasowywał i kilka dni temu zmieniłam na olejek Eucerin. Super się wchlania, jest delikatny w zapachu. Bardzo bym chciała teraz też uniknąć rozstępów, ale nie wiem, jak to będzie, w końcu jestem dużo starsza, skóra też już nie ta.
A co do dolegliwości, to niestety dopadły mnie kłopoty z nerką (kolka, zastój, stan zapalny) i przed świętami spędziłam tydzień w szpitalu, teraz mam nawrót, ale opanowany. W poniedziałek mam wizytę u pani nefrolog, mam nadzieję, że uda się coś zrobić, zeby to paskudztwo nie wracało, bo ból jest koszmarny.
 
Ostatnia edycja:
kasiagaw​ chodzi o to, ze ja wlasnie nie odczuwam ani pieczenia ani swedzenia ani nic z tych rzeczy, a moj D. juz taki wyposzczony, ze az mi go szkoda :(
 
reklama
my sweety współczuje bardzo przejść z nerkami...

kivinko ja bym Ci zdecydowanie odradzała współżycie, bo jak masz grzybice to męża zarazisz i będzie się musiał leczyć... Ja nie wiedziałam że mam grzybicę i męża własnie zaraziłam, mój miał ten problem w pachwinach i na udach, więc żadna prezerwatywa by nic nie dała. Ale zrobisz jak uważasz ;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry