Figazmakieem
Fanka BB :)
Hej!
Nie wiem czy w dobrym dziale piszę posta, ale już proszę o pomoc.
Moja mała kruszynka ma 5 miesięcy. Od początku jesteśmy kpi. Zjadała chętnie i nie było problemu, z ilościami mleka i z moją laktacją też nie. Do czasu. Mała chorowała, mnie dopadł stres i kryzys laktacyjny i zaczęło mi nie wystarczać mleka. Podjęłam próbę dokarmienia mm.
Pierwsza próba: wypiła 30ml i wypluła smoczek. Po 2h zaczęła wymiotować chlustająco, zrobiła się blada i niewładna, przelewała mi się przez ręce, odwodniła się.
Złożyło sie to z antybiotykiem u niej i pomyślałam, ze to reakcja organizmu na antybiotyk, wiedziałam, że dokuczał jej wtedy brzuszek wiec nie naciskałam. Spędzałam 20 na 24h dobowo na laktatorze, było naprawdę kiepsko z ilością mleka u mnie. W momencie kryzysowym nie miałam już ani kropli w lodówce żeby dać jeść dziecku, a widziałam reakcje po mm (nie wiedziałam czy to wtedy łączyć).
Podniosłam troszkę ilości, głowa zrobiła się spokojniejsza, ale ciągle było bez szału, mała nie chciała jeść mrożonek, a ja płakałam z bezsilności.
Zrobiłam drugie podejście do mm po kilku dniach, podałam 30ml innego mleka (po pierwszym razie w mojej głowie było tysiąc pytań, na końcu pomyślałam, że może po prostu mleko jej nie odpowiadało) więc wtedy podałam inne.
Zjadła maksymalnie 5ml i znowu po 2h chlustające wymioty.
Mała nie chce pić w ogóle mleka modyfikowanego, poczuje inny smak i wypycha językiem, a jak już wypije minimalne ilości to wymioty.
Aktualnie walczę o każdą krople laktatorem, nie miałam opcji kp od samego początku.
Doradźcie proszę jak to ugryźć? Do kogo mogę się zgłosić z tym problemem? Pediatra rozkłada ręce i nie wie co mi doradzić.
Nie ukrywam, że chciałam przejść na mm po pół roku, opcja kpi bardzo mnie męczy, a teraz i stresuje, bo pomimo moich prób ilości nie rosną, a mała coraz więcej potrzebuje zjeść.
Dziękuję za przeczytanie.
Nie wiem czy w dobrym dziale piszę posta, ale już proszę o pomoc.
Moja mała kruszynka ma 5 miesięcy. Od początku jesteśmy kpi. Zjadała chętnie i nie było problemu, z ilościami mleka i z moją laktacją też nie. Do czasu. Mała chorowała, mnie dopadł stres i kryzys laktacyjny i zaczęło mi nie wystarczać mleka. Podjęłam próbę dokarmienia mm.
Pierwsza próba: wypiła 30ml i wypluła smoczek. Po 2h zaczęła wymiotować chlustająco, zrobiła się blada i niewładna, przelewała mi się przez ręce, odwodniła się.
Złożyło sie to z antybiotykiem u niej i pomyślałam, ze to reakcja organizmu na antybiotyk, wiedziałam, że dokuczał jej wtedy brzuszek wiec nie naciskałam. Spędzałam 20 na 24h dobowo na laktatorze, było naprawdę kiepsko z ilością mleka u mnie. W momencie kryzysowym nie miałam już ani kropli w lodówce żeby dać jeść dziecku, a widziałam reakcje po mm (nie wiedziałam czy to wtedy łączyć).
Podniosłam troszkę ilości, głowa zrobiła się spokojniejsza, ale ciągle było bez szału, mała nie chciała jeść mrożonek, a ja płakałam z bezsilności.
Zrobiłam drugie podejście do mm po kilku dniach, podałam 30ml innego mleka (po pierwszym razie w mojej głowie było tysiąc pytań, na końcu pomyślałam, że może po prostu mleko jej nie odpowiadało) więc wtedy podałam inne.
Zjadła maksymalnie 5ml i znowu po 2h chlustające wymioty.
Mała nie chce pić w ogóle mleka modyfikowanego, poczuje inny smak i wypycha językiem, a jak już wypije minimalne ilości to wymioty.
Aktualnie walczę o każdą krople laktatorem, nie miałam opcji kp od samego początku.
Doradźcie proszę jak to ugryźć? Do kogo mogę się zgłosić z tym problemem? Pediatra rozkłada ręce i nie wie co mi doradzić.
Nie ukrywam, że chciałam przejść na mm po pół roku, opcja kpi bardzo mnie męczy, a teraz i stresuje, bo pomimo moich prób ilości nie rosną, a mała coraz więcej potrzebuje zjeść.
Dziękuję za przeczytanie.