Hmmm no cóż tu więcej napisać ....... Trafilismy na lekarza który wkońcu powiedział nam co to jest . Niestety on się tym nie zajmuje , nie potrafi tego operować ale pomaga nam w szuskaniu i organizowaniu przeróżnych badań . Ostatnio jak bylismy w Polsce Zośka mniała szereg przeróżnych badać ( Usg z Dopllerem , rezonans magnetyczny ,,,,,,) . Na szczęście nigdzie w główce ta malformacja nie siedzi tylko jest na uszku . Malformacja to taki pasożyt , obciąża układ krążenia ( dlatego lecimy do Polski na badania kardiologiczne) i wówczas ( jak już bedziemy mieć lekarza prowadzącego) podejmniemy dalsze kroki w kierunku leczenia tego ........
Jest to bardzo skaplikowane a najgorsze jest to że nie ma specjalistów , no i najgorszy scenariusz leczenia to taki że trzeba by było amputować uszko :"(. Mam mieszane uczucia , ciężko mi o tym myśleć ale i tak jestem pełna nadzieji i optymizmu .... Przed nami dłuuuuuga droga .
To chyba na tyle narazie .