Witam,
Po przeczytaniu Pani postu myślę, że synek zachowuje się tak, ponieważ nie ma ustalonych zasad, które byłyby konsekwentnie egzekwowane. Moim zdaniem dziecko sprawdza w ten sposób Pani możliwości, wytrzymałość, cierpliwość. Czy wcześniej dawała Pani aprobatę na podobne zachowania i ulegała presji? Być może Pawełek zapamiętał, że w ten sposób udało się mu osiągnąć cel i teraz powiela swoje wcześniejsze zachowanie. Jeśli chodzi o zachowanie w sklepie może Pani nie reagować, odejść kawałek dalej pokazując w ten sposób, że nie robi na Pani wrażenia płacz dziecka ani jego "afera". Jeśli to nie zadziała powinna Pani wyjść ze sklepu, biorąc dziecko za rękę, w ten sposób pokaże Pani, że nie zgadza się na takie zachowanie. W tej sytuacji krótki i zwięzły komunikat, a zarazem stanowczy ,skierowany do dziecka po wyjściu umocni Pani pozycję. Dzieci często wyładowują na nas swoje negatywne emocje, buntują się. Zaczynają rozumieć, że mają wolną wolę, mają emocję, ale nie zawsze potrafią je nazwać i ich nie rozumieją. Naszym zadaniem, jako rodziców jest im w tym pomóc. Jeśli dziecko nie słucha się Pani podczas spaceru, nie chcę zatrzymać się na Pani prośbę, jest duże prawdopodobieństwo, że robi Pani na złość. Sam nie potrafi ocenić sytuacji i przewidzieć konsekwencji. Powinna Pani wtedy spokojnie porozmawiać z dzieckiem czemu nie zrobiło tego o co Pani go poprosiła. Jeśli sama Pani wtedy jest zła czy się gniewa wzbudza Pani jeszcze większy sprzeciw w synku. Może Pani powiedzieć " Rozumiem, że nie chciałeś się zatrzymać a powiesz mi czemu tak zrobiłeś?". W ten sposób pokaże Pani dziecku, że ważne jest dla Pani to co dziecko w danym momencie odczuwa. Zgadzam się z użytkownikiem " aniaslu", że tłumaczenie dziecku o konsekwencjach jego decyzji może nie przynieść oczekiwanego rezultatu, ponieważ dziecko w wieku 4 lat tego nie zrozumie. Nawiązując do tablicy z naklejkami, o których Panie pisały- myślę, że być może ustaliła Pani za duży próg uzyskania nagrody ? A może były to nagrody, które nie zadowalały dziecka ? Istnieje też duże prawdopodobieństwo, że mu się tu znudziło i nie dawało żadnej satysfakcji. Co do kar uważam, że częściej dają one odmienny rezultat niż na początku zakładamy. Mogły one spowodować w Pawełku złość. Jeśli karą za np. nie zatrzymanie się był brak słodyczy, nie zrobiło to na nim wrażenia, bo wiedział, że jeśli zrobi to ponownie może być ta sama kara a przecież smakołyk może dostać w innym czasie, więc nie zależy mu na tym. Uważam, że przede wszystkim musi Pani starać się rozumieć synka, zachowywać spokój i ustalić zasady, których konsekwentnie będzie Pani z mężem przestrzegać. Konsekwentność i wytrwałość są tu bardzo istotne. Fajnym sposobem może być też zainscenizowanie scenki, jeśli dziecko będzie coś od Państwa chciało możecie zachować się jak Pawełek i to mu pokaże, ze afery nie są miłym sposobem zdobywania tego czego się chcę. Bardzo fajnym rozwiązaniem są też bajki terapeutyczne, które może Pani czytać dziecku przed snem. Pawełek może wtedy zidentyfikować się z głównym bohaterem i w bajce odnajdzie przykłady poprawnego zachowania. Ostatnio miałam okazję przeczytać książkę " Nie, nie, nieee chcę !" Barbary Sichtermann i muszę przyznać, że bardzo mi pomogła. Napisana jest prostym językiem, w bardzo ciekawy sposób i dzięki temu dowiedziałam się o kilku metodach jak słuchać dziecka i jak postępować w przypadku jego sprzeciwu, więc myślę, że jest godna uwagi. Trzymam kciuki i powodzenia !