reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Czy pomożesz Iwonie nadal być mamą? Zrób, co możesz! Tu nie ma czasu, tu trzeba działać. Zobacz
reklama

Odporność rocznego dziecka

reklama
Moja roczna nigdzie nie chodzi, ale brat do przedszkola poszedł. I jak u synka kończy się na kaszelku wieczorem przez 2 dni, tak córa co chwilę katar, kaszel, czasami stan podgorączkowy. Jakby to ona chodziła do placówki, to od początku września byłaby 2,5 tygodnia. A synek miał tylko 2 tygodnie przerwy.
Wcześniej żadne nie chorowało poważniej niż katar 2-3 dni.
 
Witaminy D pilnuje od zawsze, w sumie od małego daje Vigantol. Przy następnym pobieraniu krwi oznaczę dodatkowo :)


Wiem, że przez chorowanie buduje odporność, wiem, że potrzeba czasu, ale wraz z oddaniem dziecka do żłobka ja wróciłam do pracy 🙃 no i chciałabym jednak trochę popracować 😏😏😏

Znam ten bol. Ja do pracy, corka do zlobka. Tydzien w placowce, dwa
tygodnie w domu. Malo co pomagalo. Maz mial tak samo za dziecka, ze byl bardzo chorowity, a przyszedl dzien, ze nagle przestal chorowac. A do placowek bie chodzil. I tak samo bylo z corka.
 
Ja ostatnio odkryłam zapis ile dziecko było w żłobku w pierwszych miesiącach

wrzesień - 2h (nie to że adaptacja, tylko po tych 2h trafiłyśmy do szpitala)
październik - 10 dni
listopad - 11 dni
grudzień - 5 dni
styczeń - 7 dni
luty - 8 dni

Także ja do pracy nie wróciłam bo to sensu nie miało :D

Oczywiście witaminę D dostawała, jadła masę owoców i warzyw, nie przegrzewam, hartuje a do tego była karmiona piersią do 3 roku życia. I tak jakby ch*j to dało
 
Ja ostatnio odkryłam zapis ile dziecko było w żłobku w pierwszych miesiącach

wrzesień - 2h (nie to że adaptacja, tylko po tych 2h trafiłyśmy do szpitala)
październik - 10 dni
listopad - 11 dni
grudzień - 5 dni
styczeń - 7 dni
luty - 8 dni

Także ja do pracy nie wróciłam bo to sensu nie miało :D

Oczywiście witaminę D dostawała, jadła masę owoców i warzyw, nie przegrzewam, hartuje a do tego była karmiona piersią do 3 roku życia. I tak jakby ch*j to dało
Och, jak dobrze znam rozczarowanie, że dziecko karmione piersią nie ma odporności supermana. Wszystkie te rzeczy dobrze wpływają na odporność, ale nic nie zapewni dziecku zbroi przeciwko patogenom.

PS. To, że nasze dzieci chorują nie świadczy o braku pozytywnego wpływu tych rzeczy na odporność. To tak jak aktywność fizyczna i zdrowy tryb życia - ja ostatnio choruję ciągle a mam wrażenie wszyscy otyli ludzie, którzy mnie otaczają nie chorują nigdy. Ja nie chorowałam wcale dopóki moje dziecko nie poszło do żłobka. Myślałam, że to moja super odporność a to po prostu był brak kontaktu z patogenami.
Moje dziecię od immunologa dostało immunoglukan. Nie widzę żadnej różnicy, poza kieszenią oczywiscie
@BlairBitchProject wypowiesz się na temat tego specyfiku
Specyfik to dobre słowo. Cóż… to jest suplement diety (generalnie ich nie stosuję, bo to po prostu z założenia badziewie, ale większość tych wspomagaczy nie występuje w formie leku - no bo co ma leczyć?) glukany jakoś tam niby aktywizują układ odpornościowy, ale czy na tyle, żeby wirusy i bakterie nie imały się naszych dzieci - raczej nie. W sumie to nie ma jakiejś ściemy, bo producent obiecuje, że produkt WSPOMAGA odporność. A nie mamy jak zweryfikować ani czy to robi ani czy tego nie robi. Ja sama podaję laktoferynę.
Ten konkretny syropek to głównie woda i cukier…
 
PS. To, że nasze dzieci chorują nie świadczy o braku pozytywnego wpływu tych rzeczy na odporność. To tak jak aktywność fizyczna i zdrowy tryb życia - ja ostatnio choruję ciągle a mam wrażenie wszyscy otyli ludzie, którzy mnie otaczają nie chorują nigdy. Ja nie chorowałam wcale dopóki moje dziecko nie poszło do żłobka. Myślałam, że to moja super odporność a to po prostu był brak kontaktu z patogenami.
A to przybij piątkę 😩
 
reklama
Och, jak dobrze znam rozczarowanie, że dziecko karmione piersią nie ma odporności supermana. Wszystkie te rzeczy dobrze wpływają na odporność, ale nic nie zapewni dziecku zbroi przeciwko patogenom.

PS. To, że nasze dzieci chorują nie świadczy o braku pozytywnego wpływu tych rzeczy na odporność. To tak jak aktywność fizyczna i zdrowy tryb życia - ja ostatnio choruję ciągle a mam wrażenie wszyscy otyli ludzie, którzy mnie otaczają nie chorują nigdy. Ja nie chorowałam wcale dopóki moje dziecko nie poszło do żłobka. Myślałam, że to moja super odporność a to po prostu był brak kontaktu z patogenami.

Specyfik to dobre słowo. Cóż… to jest suplement diety (generalnie ich nie stosuję, bo to po prostu z założenia badziewie, ale większość tych wspomagaczy nie występuje w formie leku - no bo co ma leczyć?) glukany jakoś tam niby aktywizują układ odpornościowy, ale czy na tyle, żeby wirusy i bakterie nie imały się naszych dzieci - raczej nie. W sumie to nie ma jakiejś ściemy, bo producent obiecuje, że produkt WSPOMAGA odporność. A nie mamy jak zweryfikować ani czy to robi ani czy tego nie robi. Ja sama podaję laktoferynę.
Ten konkretny syropek to głównie woda i cukier…
powiedz mi, to po co immunolog każe to brać. Wyznaje zasadę im mniej tym lepiej. Ale akurat dla tego dziecka jeśli jest coś SENSOWNEGO to warto dać. Jak mnie spieniają lekarze gryyyyy... Wybaczcie mi wszyscy działający dobrze
 
Do góry