reklama

Odskocznia;))))

reklama
Anastazja powtorze za Czarna ze od tego jestesmy, zeby wspierac tez w tych zlych chwilach:tak:

Kurcze...no to tez sie zmartwilam....Emy daj znac co u ciebie!!!

Kwiatuszek jak leci zycie z malym glutkiem w domu?? Przyzwyczailyscie sie juz? Dalabys jakiego suwaka, to bysmy widzialy ile mala ma dni/miesiecy/lat:tak:
 
Cześć:tak:
Nie wiem czy pamietacie, ale kiedys prosiłam o 1% podatku dla chorego Jasia. Niestety Jasiu zmarł, tym którzy przekazali podatatek rodzice zapewniają że oddadzą wszystkie pieniądze dla innych dzieci potrzebujących w fundacji.
Gatto nie mam pojecia jak sie suwaczki wstawia;) zielona jestem w te sprawy. A już sie przyzwyczaiłam do małej. Księżniczka sie nauczyła na rekach spać i wystarczy że sie ją tylko dotknie to przestaje płakać;) a tak to leci mi dzień za dniem, nawet nie wiem kiedy. W ten weekend mam dwa egzaminy i nie mam pojecia jak je napisze:no::no::no: nic nie umiem:zawstydzona/y::angry::angry::angry: ja teraz próbuję się dodzwonić do ośrodka zdrowia, zarejestrować Oliwkę na usg bioderek, ale do nich się dodzwonic to tak jak trafić na otwarta linię do teleturnieju:crazy:
 
kwiatuszku ja nie mowie,ze bedzie mi łatwo itd,ale mam tu Ale,nie zostaje sama pozatym od dluzszego czasu rozwazalismy opcje wyjazdu takze nie jest to dla mnie zaskoczenie.wiem,ze dlugo tu nie bedziemy,ze 2,3msc i dojedziemy do niego...niestety innego rozwiazania na dzien dzisiejszy nie ma..anulka ja moge z toba isc,ale odgarnji chodniki:-D:-D:-D.emy mam nadzieje,ze wszystko u ciebie dobrze choc pamietam jak pisałas nam o skracajacej sie szzyjce...odezwij sie...
 
karola dokladnie 8 lat temu jakos tak przed Wielkanoca moj M.wyjechal do Irlandii.
Na poczatku bylo ciezko z praca,bo wiadomo jak jest z jezykiem- teoria a praktyka to dwie rozne sprawy.
Oboje nie mielismy netu ani on tam ani ja w Polsce wiec pisalismy do siebie listy:)))
raz w tygodniu dzwonil.
Jestes teraz w lepszej sytuacji- net,skype itp wiec to juz na plus:)
Po 1.5 roku ja wyjechalam do niego.Czekalam dlugo,bo robilam w Polsce staz.
Prace znalazlam i nawet dobrze platna tylko,ze tak sie wyraze praca manualna:) hehe ale w kraju z wyzszym wyksztalceniem zarabialam takie gorsze,ze w lodowce mialam tylko najtansza margaryne a jak chcialam kupic buty na zime czy na lato - musialam ze 3 mce oszczedzac:)
Tutaj zyje nam sie dobrze ale poczatki byly trudne.Mieszkalismy w domu w 8 osob w malym pokoju.Dopiero po 2.5 roku na tyle stanelismy na nogi,ze wynajelismy osobne mieszkanie.
Ja juz jestem tu ponad 6 lat,maz 8 (!)
Myslelismy,zeby wracac do Polski teraz jak jest Ola ale boimy sie,ze wrocimy do punktu wyjscia tj do tego biednego zycia,stresow czy wystarczy do wyplaty itp,ze znowu na nic nas nie bedzie stac
Z drugiej strony nie wyobrazam sobie zycia tutaj na stale.Wpadlismy w jakas pulapke- ciezko nam wrocic do kraju a tutaj tez nie da sie zbyt dlugo zyc,choc naprawde nam tutaj dobrze.
Zyje sie zupelnie inaczej,przede wszystkim ludzie sa inni.
ehh sie rozgadalam...
 
no wiec własnie...ja wiem,ze nie bedzie kolorowo itd ale to jest dla nas na dzien dzisiejszy jedyna szansa...tutaj naprawde zyje nam sie ciezko...maz ma wykształcenie,fach w reku,uprawnienia wszelakie i co z tego???? nie moze nigdzie znalezc lepszej pracy ani dorobić...ja siedze z mała w domu,nie mam dochodów...wciaz trzeba sie zastanawiać czy starczy na to,czy na to,pozyczac,pozniej oddawac itd...mysle,ze bedzie sie zyło lepiej.czas pokaze co zrobimy dalej...narazie mysle o tym zeby maz tam wyjechał,zebysmy my przyjechały i wreszcie zaczeli wszyscy razem zyc normalnie...jak widze jak moj maz wciaz sie zastanawiał skad skombinowac pieniadze na jedzenie,na rachunki czy na jakies inne rzeczy to krew mnie zalewała nie mowiac juz o przyjemnosciach,bo sobie nie pamietam kiedy ostatni raz cos kupiłam,ani on sobie...ehhh...co bede pisac wszyscy wiedza jak sie zyje w naszym kraju...a jak Ola????
 
karola-maz dobrze robi,ze szuka lepszego bytu zyciowego,ale pamietaj.Nigdzie nie ma kolorowo,jak juz pisalam w tym roku jest 10 lat ja wyjechalam z pl.Wyjechalam z pl jako 18latak po skonczeniu szkoly,nie dlatego,ze mialam zle w domu.Bo w domu rodzinnym mi niczego nie brakowalo,tylko z powodu pracy.
Nigdy nie pisalam tutaj,ale ja tez mieszkalam w UK kilka lat,a w niemczech mieszkam,bo mojemy sie w uk nie podobalo.Nie zaluje decycji mieszkania tutaj bo wiedzie sie nam bardzo dobrze,ale sercem jestem zawsze w anglii.Zycze wam jak najlepiej na lepsze zycie,poczatki sa najtrudniejsze sama wiem po sobie.
 
reklama
Karola wazne że razem a gdzie to już mniej, jakoś sobie poukładacie, ja i tak podziwiam , nie wiem czy miałąbym na tyle odwagi, i życzę Wam z całego serca zeby Wam się tam udało, młodzi jesteście dacie radę.

Pleni czytałam na cpp, nadal wierzę ze wszystko bedzie dobrze , modlę się i trzymam kciuki, przytulam

U mnie chłopcy znowu chorzy, noc z niedz na pon spędziłam w szpitalu bo miałam dziwne kłucia, szyjka się skróciła i rozwarcie na opuszek, więc dostałam duphaston i diphergan, i mam leżeć, co średnio mi wychodzi. Zresztą ten drugi lek jak przeczytałam ulotke to zdębiałam, ale we wtorek wizyta i gin to może mi odstawi, a i tak zmniejszyłam dawkę z 3 na dwa bo za bardzo mnie otępiał i bym tylko spała. Zresztą mayły 3100, wymiary na 38 tc więc powinno być wszystko ok, nawet jakby się cos zaczęło, smeję się że mogłabym urodzić w Wielkanoc bo by chłopcami miałby się kto zająć i M mialby pomoc, a może bedzie jeszcze tak że przenoszę.

pozdrawiam
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry