karola dokladnie 8 lat temu jakos tak przed Wielkanoca moj M.wyjechal do Irlandii.
Na poczatku bylo ciezko z praca,bo wiadomo jak jest z jezykiem- teoria a praktyka to dwie rozne sprawy.
Oboje nie mielismy netu ani on tam ani ja w Polsce wiec pisalismy do siebie listy

))
raz w tygodniu dzwonil.
Jestes teraz w lepszej sytuacji- net,skype itp wiec to juz na plus

Po 1.5 roku ja wyjechalam do niego.Czekalam dlugo,bo robilam w Polsce staz.
Prace znalazlam i nawet dobrze platna tylko,ze tak sie wyraze praca manualna

hehe ale w kraju z wyzszym wyksztalceniem zarabialam takie gorsze,ze w lodowce mialam tylko najtansza margaryne a jak chcialam kupic buty na zime czy na lato - musialam ze 3 mce oszczedzac

Tutaj zyje nam sie dobrze ale poczatki byly trudne.Mieszkalismy w domu w 8 osob w malym pokoju.Dopiero po 2.5 roku na tyle stanelismy na nogi,ze wynajelismy osobne mieszkanie.
Ja juz jestem tu ponad 6 lat,maz 8 (!)
Myslelismy,zeby wracac do Polski teraz jak jest Ola ale boimy sie,ze wrocimy do punktu wyjscia tj do tego biednego zycia,stresow czy wystarczy do wyplaty itp,ze znowu na nic nas nie bedzie stac
Z drugiej strony nie wyobrazam sobie zycia tutaj na stale.Wpadlismy w jakas pulapke- ciezko nam wrocic do kraju a tutaj tez nie da sie zbyt dlugo zyc,choc naprawde nam tutaj dobrze.
Zyje sie zupelnie inaczej,przede wszystkim ludzie sa inni.
ehh sie rozgadalam...