U nas to musi być tak dopięte na ostatni guzik..
8:00-8:30 śniadanie, w kolejności Weronika potem Michał (razem nie jedzą bo się kopią i plują)
o 9:30 Michał na wybieg na podwórko a Weronika z Babcią w domu lub też na podwórko. Dzisiaj mnie wyręczyli dziadkowie, dlatego mam czas
o 11:30 powrót do domu, Weronika śpi a ja robię obiad
o 12:30 Michał siada do obiadu (nie je w międzyczasie nic konkretnego, jedynie jakieś chrupki kukurydziane lub bułkę mu dam jak zje mało śniadania ale on ją i tak tylko podłubie) i Michał tak je przez godzinę a ja dostaję białej gorączki i nerwicy... Babcia mnie wymienia a ja idę się wyciszyć
. a na obiad ma zupę z jajkiem (niekiedy przemycę tez posiekane mięsko), zagęszczoną kaszą manną. tradycyjną zupę albo wyleje albo zje 5 łyżek i na tym koniec, więc to by było za mało dla niego, bo drugiego dania raczej nie je. czasem zje kotleta lub klopsa ale to może 2 razy na tydzień uda mi sie go przekonać do tego....
o13 Weronika się budzi i dojada resztki po Michale a potem dociska mięskiem, ziemniakami, kluskami zależy co akurat tam mam...
potem jakies 2,5 h zabawy, bicia się, gryzienia na przemian z przytulaniem i wygłupianiem się. Jakieś małe ciasteczko na przekąskę lub paluszki
o 16:30 Michał siada do kolacji przed kompem, ogląda filmy na YouTubie np pociągi, parowozy itd. bez kompa nie zje kolacji... jak prądu nie było to nie zjadł w ogolę
. na kolację robię mix bo nigdy nie wiem co akurat będzie chciał jeść.. bułka z masłem pomidor, szynka i dwie parówki
o17:30 Weronika je kolacje, parówki cielęce lub po prostu kaszka, chlebem niestety pluje...
o 18 kąpiel, najczęściej osobno bo się chlapią i leją w łazience wszędzie wodę a Michał nie lubi mieć wody w oczach, płacze i się złości na Weronikę, wiec znowu mam wojnę...
o 19 Weronika powoli idzie spać a Michał z Babcią już też w łóżku dyskutuje (usypiany jest przez babcie bo swoim gadaniem budzi weronikę, jak zaśnie to jest przeniesiony do swojego wyrka)
o 22:30 Weronika ryk, głodna.... mleko chce
o północy lub koło tej godziny Michal prowadzi dyskusję przez sen z niewiadomo czym i kim, i często przy tym płacze lub marudzi że czegoś tam nie chce... nawet przez sen mówi" ja nie będę jadł" " nie dam jej tego auta" itd
i tak od tej godziny co jakiś czas takie dyskusje robi, ja wstaje uspokajam, czasem muszę go do nas zabrać do łózka to wtedy już śpi do 7 minimum. jak śpi u siebie to pobudkę robi o 6
o 5 rano Weronika ryk.. mleko.. znowu głodna, niekiedy od tej godziny ja mam po spaniu bo mała wychodzi z łózka i idzie po zabawki...
i tym sposobem dorobiłam się 11 kilogramowego pyrtka który ma 3 latka i nadal sika w gacie.... nie wiem kiedy zaskoczy żeby mnie zawołać
oraz pulpecika 12kilogramowego który jeszcze nie ma nawet 1,5roku i wzrostem prawie dogoniła brata, brakuje jej może 7 cm
Telewizor u nas jest wtedy gdy Michał za bardzo szaleje, włączam mu krecika z płyty lub bajkę super auta, chyba ze akurat leci np pipi na pulsie ale ogląda max 30 minut czasem 40. Trochę odpocznie wtedy, uspokoi się i już znowu spokojnie się bawi
8:00-8:30 śniadanie, w kolejności Weronika potem Michał (razem nie jedzą bo się kopią i plują)
o 9:30 Michał na wybieg na podwórko a Weronika z Babcią w domu lub też na podwórko. Dzisiaj mnie wyręczyli dziadkowie, dlatego mam czas

o 11:30 powrót do domu, Weronika śpi a ja robię obiad
o 12:30 Michał siada do obiadu (nie je w międzyczasie nic konkretnego, jedynie jakieś chrupki kukurydziane lub bułkę mu dam jak zje mało śniadania ale on ją i tak tylko podłubie) i Michał tak je przez godzinę a ja dostaję białej gorączki i nerwicy... Babcia mnie wymienia a ja idę się wyciszyć
. a na obiad ma zupę z jajkiem (niekiedy przemycę tez posiekane mięsko), zagęszczoną kaszą manną. tradycyjną zupę albo wyleje albo zje 5 łyżek i na tym koniec, więc to by było za mało dla niego, bo drugiego dania raczej nie je. czasem zje kotleta lub klopsa ale to może 2 razy na tydzień uda mi sie go przekonać do tego....o13 Weronika się budzi i dojada resztki po Michale a potem dociska mięskiem, ziemniakami, kluskami zależy co akurat tam mam...
potem jakies 2,5 h zabawy, bicia się, gryzienia na przemian z przytulaniem i wygłupianiem się. Jakieś małe ciasteczko na przekąskę lub paluszki
o 16:30 Michał siada do kolacji przed kompem, ogląda filmy na YouTubie np pociągi, parowozy itd. bez kompa nie zje kolacji... jak prądu nie było to nie zjadł w ogolę
. na kolację robię mix bo nigdy nie wiem co akurat będzie chciał jeść.. bułka z masłem pomidor, szynka i dwie parówkio17:30 Weronika je kolacje, parówki cielęce lub po prostu kaszka, chlebem niestety pluje...
o 18 kąpiel, najczęściej osobno bo się chlapią i leją w łazience wszędzie wodę a Michał nie lubi mieć wody w oczach, płacze i się złości na Weronikę, wiec znowu mam wojnę...
o 19 Weronika powoli idzie spać a Michał z Babcią już też w łóżku dyskutuje (usypiany jest przez babcie bo swoim gadaniem budzi weronikę, jak zaśnie to jest przeniesiony do swojego wyrka)
o 22:30 Weronika ryk, głodna.... mleko chce

o północy lub koło tej godziny Michal prowadzi dyskusję przez sen z niewiadomo czym i kim, i często przy tym płacze lub marudzi że czegoś tam nie chce... nawet przez sen mówi" ja nie będę jadł" " nie dam jej tego auta" itd
i tak od tej godziny co jakiś czas takie dyskusje robi, ja wstaje uspokajam, czasem muszę go do nas zabrać do łózka to wtedy już śpi do 7 minimum. jak śpi u siebie to pobudkę robi o 6o 5 rano Weronika ryk.. mleko.. znowu głodna, niekiedy od tej godziny ja mam po spaniu bo mała wychodzi z łózka i idzie po zabawki...
i tym sposobem dorobiłam się 11 kilogramowego pyrtka który ma 3 latka i nadal sika w gacie.... nie wiem kiedy zaskoczy żeby mnie zawołać
oraz pulpecika 12kilogramowego który jeszcze nie ma nawet 1,5roku i wzrostem prawie dogoniła brata, brakuje jej może 7 cmTelewizor u nas jest wtedy gdy Michał za bardzo szaleje, włączam mu krecika z płyty lub bajkę super auta, chyba ze akurat leci np pipi na pulsie ale ogląda max 30 minut czasem 40. Trochę odpocznie wtedy, uspokoi się i już znowu spokojnie się bawi
Ostatnia edycja:
tu akurat jest rysunek na dzień babci i dziadka. jeśli by któraś chciała kontakt to pisać na priv 

, smakowalo mu ale z jedzeniem nie ma jakies znacznej poprawy
. A po wizycie u psycholog to już wiem że robiłam dobrze tylko nigdy jego histeria nie byla dobrze zakończona tzn nigdy sam od siebie nie przestał się drzeć tylko zawsze był ratowany z tego przez dziadka... a powinien sie sam uspokoic i pomyslec ze jego ryki nie działaja na mnie...