Cześć. Piszę do Was, bo jestem już trochę bezradna i sama nie wiem co robić. Może akurat któraś z Was miała podobny problem. Córka ma 17 miesięcy, przegryzła smoczek, więc stwierdziłam, że może to jest odpowiedni czas na odsmoczkowanie. Odsmoczkowanie trwa już 2 tygodnie i jeżeli chodzi o usypianie wieczorne to nie ma problemu, dostaje butelkę z mlekiem, pokręci się po łóżku i sama zasypia. Problem jest z drzemką południową. Córka przez kilka dni zrezygnowała z drzemki, nic nie pomagało, ani tulenie, pieluszki, misie, poprostu był płacz, ryk, histeria, bo w żaden inny sposób nie potrafiła się wyciszyć. Córka jest bardzo ruchliwa i nie potrafi nawet położyć się na chwilę. Pewnego dnia zabrała z kuchni pustą butelkę po mleku i zasnęła ciumkając smoczek od butelki i od tamtej pory nie zaśnie inaczej niż z tą butelką. Wiem, że popełniłam błąd, że na to pozwoliłam. Trwa już to jakiś tydzień czasu i teraz nie potrafię jej odzwyczaić od tej butelki. Nie daje jej tej butelki to znów jest histeria, płacz, schodzenie z łóżka i awantura. Z jednej strony widzę, że nie jest chyba gotowa na odsmoczkowanie i myślę o powrocie do smoczka, ale szkoda mi tych dwóch tygodni, bo faktycznie noce lepiej przesypia bez smoczka. Z drugiej strony nie chce jej zabierać butelki tak nagle, bo podejrzewam, że wtedy zrezygnuje z drzemki, a jest jeszcze za mała na brak drzemki. Chciałabym jej stopniowo tą butelkę zabierać, ale nie da się tak. Od września idzie do żłobka, więc myślałam, że prawie przez ten czas fajnie odsmoczkuje. Z kolei jak oddam jej teraz ten smoczek to jeszcze bardziej się do niego może przywiązać i później będzie jeszcze gorzej. Sama już nie wiem. Jakbym wiedziała, że to wszystko tak będzie wyglądać to bym nie podejmowała takich decyzji.