reklama

Olkusz i okolice

A mnie to badanie okropnie przeraża, to z tą glukozą...w ciąży z Julcią okropnie się po nim czułam, cały dzień wyciągnięty z życiorysu:no:
Bo ledwo mi przeszły te moje wymioty okropne, a tu po tym badaniu cały dzień wymiotowałam:crazy:
Mam nadzieję, że w tej ciąży nie będzie aż tak źle.
 
reklama
galazka naprawdę musisz mieć wrażliwy organizm. Ja mam nadzieję, że zniosę to jakoś bez niespodzianek. Dobrze, że tylko jedno robię ale za to obciążenie glukozą 75g.
To spokojnej nocy :)
 
hej kobiety, ja też miałam 75 i naprawdę mi smakowało :szok: ale znam dziewczyny, które skarżyły się, że babki w laboratoriach na to nie pozwalały, że musiały wypić samo bez cytryny :/ wyobrażacie sobie??
 
witam znad kubka kawy juz prawie wypitej:)

Ja tez miałam badanie glukozą 75g i powiem Wam że pomimo wciśnięcia cytryny to miałam niezłe jazdy. Dobrze że z babką w labolatorium sie umówiłam że w domu to wypiję i przyjadę na badanie po 2 godzinach bo inaczej to niewiem co by było. Miałam mdłości głowa mi pękała i do tego dostałam biegunki i wszystko po wypiciu tego świństwa.... A potem cały dzień w plecy...
 
a ja właśnie bez cytryny piłam:no:
nie wiedziałam, że można sobie cytrynę wcisnąć...wy do tej glukozy to wciskałyście?
czy jak już wypiłyście to potem sok z cytryny piłyście?
 
gałązka mamBartuli dobrze Ci napisała wciskasz najpierw cytrynę i dopiero pijesz.

Ja tez nie wyobrażam sobie tego żeby tą glukoze wypić bez tej cytryny ciężko by mi było. Ale co jest zabawne w ciąży zrobiłam się takim łasuchem na słodkie że potrafie naraz całą czekolade zjeść i nic mi się nie dzieje a wręcz jest mi mało a tej glukozy za jasnego gwinta wypic nie mogłam...

A ja dzisiaj czuje się jak bomba zegarowa mam twardy i bolący brzuch i jekaś niespokojna jestem... Dobrze że jutro do lekarza jadę...
 
eldcia może się coś zaczyna ... ale pogoda też, bynajmniej w Sosnowcu, taka sobie i jakaś dołująca :/ Jeszcze napiszcie, że Wy macie słońce ... A teraz jak samopoczucie?? Bardziej się boisz czy chcesz już mieć za sobą ?? :) bo sama dobrze wiem, że to się zmieniało :) najlepsze jest to, że ja, panikara nie z tej ziemi, nienawidząca szpitali, bojąca się porodu, w dniu pójścia do szpitala byłam całkowicie spokojna i jak się zaczął poród tak samo. Położna zwinęła mnie spacerującą sobie po korytarzu do badania i się okazało, że mam 8 cm rozwarcia :D hehe Tego samego Ci życzę :)

a ja właśnie jakoś nie byłam łasuchem w ciąży, wręcz przeciwnie, a to mi smakowało. Może dlatego :-D
 
reklama
mamBartuli powiem Ci szczerze że ja tez jestem straszna panikara z jednej strony się boje nie tyle samego porodu co właśnie tego pobytu w szpitalu... Ale wolę juz mieć to wszystko za sobą i byc z małym juz w domku. A poród mam naszieje że jakoś przeżyję i komplikacji żadnych nie będzie:) U nas niestety pogoda pod psem szro i buro niesety słoneczka nie ma...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry