reklama

operacja stulejki - to nas czeka... ktoś już miał?

Temat na forum 'Zdrowe dziecko' rozpoczęty przez nikita33, 17 Kwiecień 2005.

  1. nikita33

    nikita33 Fan(ka)

    Jak w tytule, czeka nas operacja stulejki. Filip ma już ponad rok i lekarze twierdzą, że nie ma na co liczyc, trzeba zrobić zabieg, tym bardziej, że jest dzieckiem z refluksem moczowym, więc nadmiar bakterii nie jest wskazany, a pod skórką na siusiaku gromadzi się mastka i nie ma ujścia, bo się napletek nie odprowadza no i tak dalej... jeśli znacie temat, to wiecie, jak to wygląda...
    No właśnie, trochę się jednak boję tej operacji, no i będzie pełne znieczulenie... nieprzyjemnie mi o tym myśleć, ale jak trzeba, to trzeba.
    Jeśli Wasze dzieci przeszły taki zabieg, napiszcie mi coś o tym, jakieś szczegóły, jak to wyglądało, no i jak przepiegała rekonwalescencja po operacji, czy bolało i tak dalej.... co tylko przyjdzie wam na pamięć. Będę wdzięczna za odpowiedzi, bo chciałabym się dowiedzieć jak najwięcej i przygotować się jak najlepiej na wszelkie ewentualności.

    pozdrowionka
    nikita
     
  2. nikita33

    nikita33 Fan(ka)

    No tak, facet pewnie bardzo przeżywa coś takiego, maluch nie ma takiej świadomości, ale za to u malucha nie wchodzi w grę miejscowe znieczulenie i od strony "praktyczno-technicznej" jest chyba trudniej, mały nie rozumie, że "męczą" go dla jego dobra... mam nadzieję, że w sumie wszystko przebiegnie sprawnie, bez komplikacji i w miarę bezboleśnie, ale mam nadzieję, że odezwie się jeszcze jakaś mamusia takiego dzieciaczka i opowie, jak to jest....

    pozdrawiam
    nikita
     
  3. reklama
  4. forum1

    forum1 Początkująca w BB

  5. Agnexx

    Agnexx Gość

    Mój starszy syn miał stulejkę ale nie było operacji.
    Wybraliśmy się na konsultację do chirurga w wieku 3 lat. Lekarz miał obejrzeć i zdiagnozować, czy potrzebny jest zabieg. Niestety sam, bez żadnych pytań dokonał ściągnięcia napletka. Dziecko nie miało podanych żadnych leków znieczulających. Patryk rozpłakał sie strasznie, a ja do dzisiaj nie mogę sobie darować, że poszłam do sadysty. :mad:
    Drugi raz do tego samego lekarza poszłam z wodniakiem jądra Sebastiana. Obyło się bez nieprzyjemności, ale gdy zobaczył stulejkę u mojego 3 miesięcznego dziecka od razu zaproponował "zabieg". Podziękowałam i wyszłam, żeby czasami mu nie przywalić ::) Co prawda teraz zaproponował maść znieczulającą ale ja nie chcę mieć z nim nic wspólnego.
     
  6. nikita33

    nikita33 Fan(ka)

    Agnexx, nie piszesz, co było dalej ze stulejką u Sebastiana. No i czy po tym "zabiegu" u starszego(faktycznie, ten lekarz to sadysta jaki bezmyślny, biedny dzieciaczek) wszystko jest teraz jak trzeba? No i czy zanim miał ten zabieg stulejka dawała mu się jakoś we znaki - czy go na przykład bolało przy siusianiu?
    Apropos takich zabiegó odciągania - to Filipowi zrobili to przy okazji cewnikowania - odciągnęli tak, że mu skórka pękła. Też bardzo płakał, a miał wtedy miesiąc. Potem kazali przykładać korę dębu i nic więcej... no i pęknięcie zarosło i w dodatku zrobiła się blizna (dużo później się dowiedziałam, że trzeba było natłuszczać parafiną i delikatnie odciągać, ale wtedy nikt mi tego nie powiedział), więc kolejny taki zabieg raczej nie wchodzi w rachubę.
    Ech, z dziewczynami jest łatwiej...

    pozdrawiam
    nikita
     
  7. Agnexx

    Agnexx Gość

    Stulejkę u Sebastiana regularnie pilnuje, tzn. odciągam napletek na ile się da. Patryk po zabiegu sam pilnował, aby regularnie w wannie odciągać napletek. Po tym cierpieniu nie daje się nikomu dotknąć w to miejsce. Ogólnie u Patryka nie jest jeszcze tak, jak powinno być (napletek nie schodzi do końca) ale lekarz pediatra, u którego byliśmy powiedział, że tak może być i nic się z tym już nie robi.
    Obydwoje nie mieli przy stulejce żadnych niepokojących objawów - bóli itp.
     
  8. nikita33

    nikita33 Fan(ka)

    No tak, u Was troszkę inna sytuacja, co piszesz, że się jednak trochę odprowadza. U Filipa dziureczka taka malutka, że się prawie wcale nie da zsunąć, mastka się pod tą skórą gromadzi i jest nieciekawie...
    W każdym razie dzięki wielkie za odpowiedź
    pozdraiwam
    nikita
     
  9. mania

    mania Fanka BB :)

    Nikito! ja co prawda nie moge Ci odpowiedziec ale chialabym zapytac? :-[ moj Tymcio w wieku 5 miesiecy mial infekcje ukaldu moczowego u lekarza podczas cewnikowania odsunieto caly napletek potem kazano nam w domu podczas kapieli delikatnie go naciagac by woda przeplukiwala z bakterii...codziennie oczywiscie maly jest kapany i siusiak myty, jednak nie naciagalam napletka calego (tak jak radzila pediatra ) i ostatnio zauwazylam ze raczej jest niemozliwe odciagniecie calego ..moge jedynie odslonic troszeczke...nie chcialabym maluszka uszkodzic ale czy to moze wygladac na stulejke? czy raczej nie powinnam sie tym martwic? oczywiscie zapytam tez pediatre niestety jednak wizyta dopiero za miesiac a ja juz sie zaczelam niepokoic :-[ :-[
     
  10. reklama
  11. Agnexx

    Agnexx Gość

    Najpierw zacznę od wodniaka. W naszym przypadku to był wodniak prawego jądra, a więc ogromna moszna po prawej stronie, a po lewej wszystko w porządku. Po konsultacji lekarskiej miałam pieluszkować syna podnosząc jądra do góry. To pomaga odpłynąć wodzie, która znajduje się w okolicy jądra. Ja tego nie robiłam, bo zawsze z jądrami podnosił się siusiak i dziecko było na okrągło mokre. Po skończeniu roku, jeżeli wodniak nie wchłonie się, to potrzebna jest operacja. U nas wyglądało to tak, że po skończeniu roku nie mogłam jakoś znaleźć czasu na wizytę u lekarza. Latem pojechaliśmy nad morze i zapomniałam o tym kłopocie. Po powrocie okazało się, że wodniaka nie ma, a syn w tym momencie miał prawie 1,5 roku.
    Jeśli chodzi o stulejkę to u nas nie jest tak źle, co prawda napletek zsuwa się u Sebastiana nieznacznie, ale widać całe ujście cewki moczowej. Nikito33 właśnie się zastanawiałam, dlaczego tak szybko ten zabieg, bo z tego co mi mówili lekarze, zrozumiałam, że z zabiegiem można poczekać do 3 roku życia.
    Niestety ja z moimi chłopakami i ich narządami między nogami miałam sporo problemów. Jak nie stulejka, to wodniak. :mad:
     
  12. nikita33

    nikita33 Fan(ka)

    Maniu!Może to być stulejka, ale jeżeli piszesz, że jednak się odprowadza, to chyba nie ma się czym narazie martwić, choć oczywiście dobrze jest zapytać lekarza. Zresztą trudno coś mówić, jak się nie widzi. U Filipa jest tak, że wogóle nie da się odprowadzić. Wydaje mi się, że dobrze robisz, nie naciągając na siłę - lepiej nie doprowadzać do pęknięcia. U Was mogło być podobnie, jak u nas - skóra pękła podczas odciągania do włożenia cewnika i dlatego można było odsłonić tak dużo. Potem pęknięcie zarosło i dlatego nie odprowadza się tak, ja to zrobił lekarz. Jak widać na przykładzie synów Agnexx, ze stulejką dzieciak może spokojnie żyć, tylko należy właśnie starać się "ćwiczyć" skórkę. Nam każą narazie właśnie delikatnie odciągać i natłuszczać jakąś obojętną substancją - może to być ciekła parafina, linomag czy coś podobnego, chodzi o to, żeby cały czas był "poślizg".
    Wydaje mi się, że jeśli u Twojego syncia nie ma nawrotów infekcji, to nie trzeba wpadać w panikę. Mimo wszystko jednak spytałabym lekarza, ja piszę to, co mi się wydaje na podstawie przykładu Filipa, ale przecież ekspertem nie jestem.

    zdrówka życzę i mam nadzieję, że wszystko jest jednak o.k.
    pozdrawiam
    nikita

    dopisuję jeszcze słówko, bo jak wysłałam tę wiadomośc, to zobaczyłam, że jest też odpowiedź od Agnexx.
    U nas też był wodniak, ale się szybciutko wchłonął. No ja jeśli chodzi o tę operację, to lekarze zalecają ją w związku z tym, że Filip ma ten refluks moczowy, więc jest i tak zagrożony infekcjami układu moczowego, no a pod tą skórką na siusiaku dodatkowo gromadzą się bakterie, bo mastka nie wydostaje się tak, jak w normalnym przypadku.  Gdyby nie ten refluks, pewnie można by było poczekać. Poza tym chirurg stwierdził, że jak do tej pory nic się nie poprawiło, to nie ma na co zabardzo liczyć... mam nadzieję, że rzeczywiście mają  rację i podjęliśmy słuszną decyzję.
    pozdrówka
    nikita
     

Poleć forum