Używasz bardzo starej przeglądarki. Nasza strona (oraz inne!) może nie działać w niej dobrze. Naprawdę czas na zmianę na przeglądarkę, która będzie bezpieczna i szybka, na przykład darmowego Firefox, albo darmową Operę. Obie są bardzo szybkie, bezpieczne i wygodne.
Mięsem to się akurat zajmuję mój mąż, ale wiem, że kupuje marynatę do mięs- chyba najfajniejsza jest staropolska. No i taki boczek albo coś tam innego zostawia w tej marynacie kilka albo kilkanaście godzin, a potem cebulą i czosnkiem obkłada w folię i do piekarnika. Ja raczej nie jestem zwolenniczką mięs ale wszyscy inni są zachwyceni..
no i upiekłam dziś ten boczek- wczesniej nasmarowałam go tą marynatą, a reszta tak jak Osinka pisała. Całe szczęście odkroiłam 98% tej słoninki z niego, bo jak już się upiekł to zjedliśmy prawie cały ;D - taki wyszedł dobry. gdyby jeszcze mial tą słoninkę to moje sumienie by tego nie zniosło ;D
Nigdy nie lubiłam takich rzeczy a teraz... może noszę w brzuchu drwala ???
Tyle zjeść i mysleć o jeszcze...(i mieć miejsce) Ciekawa jest ta ciąża - oj ciekawa ;D
iwosz - wcześniej mięso mogło dla mnie nie istnieć, jadłam jajka, serki, jogurciki itp.
teraz - MIĘSO - najlepiej wołowina, cielęcina itp.(na obiad) i to w duzych ilościach :laugh: a na śniadanie codziennie - kanapki z wędliną
Zrobiłam ten boczuś, ponieważ był cienki, to go zwinęłam w rulonik i obwiązałam sznureczkiem jak szynkę . Oczywiście wcześniej natarłam pieprzem i solą (przed zwinięciem) a później czosnkiem i majerankiem. Na to nałożyłam cebulkę i listki laurowe, owinęłam szczelnie miskę w której się znajdował i po 12h wyjęłam z lodówki (zdjęłam cebulkę i listki), wsadziłam do rękawa do pieczenia i do piecyka. Wyszedł mniamniuśny