Gabryś się urodził! Przez cc przy znieczuleniu ogólnym pojawił sie na świecie 18 maja o 2:22 w nocy, 55cm i 3.4 kg. Porod zaczął się samoistnie w niedzielę po południu, ale później...
Nie było łatwo, szczegóły pominę,ale otarłam się o śmierć, ja niezbyt świadomie, ale mąż miał naprawdę ciężkie chwile. Pękła mi macica,a na dokladkę jeszcze tętnica. Dziecko nie było narażone na śmierć, ale na poważną utratę zdrowia spowodowana niedotlenieniem.
Dzięki Bogu, już strach za nami. Gabryś pięknie doszedł do siebie bez komplikacji. Ja też ok, ale jeszcze mnie monitorują i przynoszą maleństwo tylko co jakiś czas. Jutro będę próbowała wstać, mam nadzieje, że dam radę i przyniosą mnie na zwykły oddział.
Proszę o modlitwę, bo ciągle jest jeszcze zagrożenie krwotokiem wewnętrznym.
Przytulcie od ciotki swoje skarby, ja wycałuję Gabrysia
