mi też się bardzo spodobał pomysł z drzewkiem, przypomniałam sobie jak zdechł nam glonojad, postanowiliśmy go zwrócić matce naturze i wrzuciliśmy zimą do dunajca, z innymi rybkami nie robimy takich ceregieli, ale ta była wyjatkowa, była ogromna, żyła ponad 10 lat. Gdyby trafiło na inną porę roku nie moglibyśmy tego zrobić, śmialiśmy się nawet, że latem to by go jakiś wędkarz wyłowił i dopiero byłaby afera, że się glonojady mutanty zalęgły w górskiej rzece.