Witaj Guska35 - gratuluję szczęścia, do trzech razy sztuka, będzie dobrze,
Motylku jak się cieszę, że kolejna dzidzia pcha się na świat

. Trzymam kciuki żeby za długo Cię nie męczyło i było po wszystkim.
Jjusia kochana wejdź na Ciążowe Kłopociki, to Ci się lżej na duszy i ciele zrobi
Ewela gratuluję, że M się zdecydował na poród rodzinny, to miłe.
Ja miałam szwy nierozpuszczalne i położna na wizycie mi wyjęła, niektóre same wyszły przed terminem, boleć nie bolało - po prostu mało przyjemne
Marma skąd taki wisielczy humor na początek tygodnia
Justynka nie zazdroszczę, bo najgorsze to tajemnice w rodzinie
, ale może jak Cię to tak pokurzyło to i przyspieszy się co nieco 
Blond ale Ty masz adoratorów ;-)
Ja szczęśliwie przeżyłam ;-) Chyba M poczuł, że nie wypada przy mnie narzekać na katar, ale za to czuję się jak koń po westernie, bo cały dzień z Martynką bez spaceru
, a on się nie zbliżał żeby nie zarazić. A mi plecy zaraz odpadną, a skóra z prawej strony brzucha, to chyba zaraz pęknie. Najgorzej to to schylanie. Staram się kucać, ale nie zawsze
i mam efekty. Poza tym chyba znowu odczuwam takie małe skurcze, nic specjalnego. Mi nie zależy na tym tygodniu, bo do 29.09 mam plany
, a wizytę jednak mam 1.10.
Motylku jak się cieszę, że kolejna dzidzia pcha się na świat


. Trzymam kciuki żeby za długo Cię nie męczyło i było po wszystkim.Jjusia kochana wejdź na Ciążowe Kłopociki, to Ci się lżej na duszy i ciele zrobi

Ewela gratuluję, że M się zdecydował na poród rodzinny, to miłe.
Ja miałam szwy nierozpuszczalne i położna na wizycie mi wyjęła, niektóre same wyszły przed terminem, boleć nie bolało - po prostu mało przyjemne

Marma skąd taki wisielczy humor na początek tygodnia

Justynka nie zazdroszczę, bo najgorsze to tajemnice w rodzinie
, ale może jak Cię to tak pokurzyło to i przyspieszy się co nieco 
Blond ale Ty masz adoratorów ;-)
Ja szczęśliwie przeżyłam ;-) Chyba M poczuł, że nie wypada przy mnie narzekać na katar, ale za to czuję się jak koń po westernie, bo cały dzień z Martynką bez spaceru
, a on się nie zbliżał żeby nie zarazić. A mi plecy zaraz odpadną, a skóra z prawej strony brzucha, to chyba zaraz pęknie. Najgorzej to to schylanie. Staram się kucać, ale nie zawsze
i mam efekty. Poza tym chyba znowu odczuwam takie małe skurcze, nic specjalnego. Mi nie zależy na tym tygodniu, bo do 29.09 mam plany
, a wizytę jednak mam 1.10.
No chyba on upadł na łeb, ja chce wszystko sama przygotować, pościel uprać, wyprasować, a nie żeby oni to robili pod moją nieobecność w międzyczasie kiedy będę ściągać pierwszy pokarm a ze szpitala wychodzić. Nie wiem dlaczego mnie to tak wkurzyło, ale ja po prostu pewne rzeczy chce mieć pod kontrolą, w końcu to moje dziecko i mam prawo zrobić wszystko po swojemu, nie?