No to moze i ja sie przylacze do was dziewczyny.
Juz pisalam wczesniej kilka postow i wrzucalam nawet fotki z brzuszkiem ale jakos tak nigdy nie mam weny do pisania. Czytam was codziennie i czerpie od was rady, pomysly i wszelka pomoc jaka sie tu dzielicie.
Mieszkam w Sheffield w UK, mam 29 lat i Oliver jest moim pierworodnym.
Nie moge narzekac na niego bo jest naprawde aniolkiem w porownaniu z waszymi ananasami (bez urazy

)
Nie mial za wielu problemow z gazami, ani zadnych innch... Karmie go tylko piersia i mimo poczatkowych problemow z zatorami i poranionymi sutkami wszystko idzie calkiem niezle.
Oli za kilka dni skonczy 3 miesiac, w czwartek mamy kolejne szczepienie

juz sie boje, bo za pierwszym razem trzymalam go na kolanach i patrzylam jak baba wbijala mu te wielkie igly w nozki... tym razem tatus bedzie go trzymal.
Noce przesypia, tj mniej wiecej spac chodzi miedzy 21-22, czasem budzi sie przed polnoca na przekaske (nie przeszkadza mi to bo sama chodze spac ok 12-1)ale za to potem spi do 6 rano, a pozniej budzi sie juz co 2 h. Rano przewaznie wstajemy ok 11 wiec nie narzekam.

W dzien tez karmi sie co 2 h chyba ze jestesmy na spacerku to wytrwa nawet 5h.
Co do porodu... hmm wg tych co byli, widzieli byl bardzo ciezki(podobnie jak atram) maly nie chcial wychodzic, byl owiniety pempowina, wyssawany ssawka, kluty w glowke 2x jak byl jeszcze we mnie, zeby sprawdzic w jakiej jest kondycji. w ciagu calego dnia porodu (pierwsze skurcze o 7 rano, do szpitala trafilam ok poludnia a urodzilam o 20.30) przez sale przewinely sie wszystkie mozliwe rasy swiata chinki, azjatki, afroamerykanki itp itd (lekarki, polozne) gdyz nasz przypadek byl wyjatkowy. Ja pamietam wszystko jak przez mgle, ale nie jako tragedie. jeszcze przed samym rozwiazaniem na fotelu mowilam poloznej ze mam ochote juz na kolejne dzieciatko.
Tyle o mnie puki co, postaram sie wcisnac w dyskusje!