reklama

Październik 2012

Jak chcecie sie ochłodzić, zapraszam na morze, zimno (tylko 18 stopnie), szaro ponuro i oczywiście pada:wściekła/y:Burza goni burzę. Za gorąco źle, ale tak jak u mnie, to też niedobrze:no:
 
reklama
klaczek2004 fakt jak bym była nad morzem, to pogoda mogłaby być gorąca ale dziś kolejny dzień w krk bez powiewu powietrza przy temp.35 st, a co dopiero marzyć o deszczu:crazy:
Majeczka jeśli nie masz uczulenia to domowe sposoby powinny wystarczyć na to ugryzienie.

Co do facetów i ich odżywiania to ja mam w tym względzie w ogóle wygodę. Mąż mój z zawodu kucharz, pracuje też w zawodzie, jest szefem kuchni w hotelu w krk więc jeżeli o gotowanie chodzi i dogadzanie rodzinie mam to kompletnie z głowy:-) Pamiętam jak mama zawsze mnie strofowała abym obserwowała jej poczynania w kuchni i się uczyła bo co ja potem pocznę jak wyjdę za mąż i będę musiała chłopu gotować. Mówiłam jej, że tak się ułoży, że nie będę musiała gotować i nie wiem czy świadomie czy nie ale się udało :-D Uwielbiam jeść i oczywiście robię sobie/nam różne pyszności, nauczyłam się od męża robienia sałatek, od mamy z domu wyniosłam pitraszenie zupek, które uwielbiam. I o dziwo mąż mnie nie krytykuje, bo jak w pracy musi czasem stworzyć kulinarne cuda wianki tak w domu ceni tradycyjną kuchnię i jest wszystkożerny. Obiecał, że dla dziecka będzie zupki też przygotowywał sam więc trzymam go za słowo ;-)
 
Misza to sie ustawiłaś idealnie!! ;-)

dzięki dziewczyny, opuchlizna powoli schodzi - ugryzła mnie w palca wskazującego, nie moge go zgiąć, ja to pikuś tylko juz złapałam schizę, ze maluchowi moze to zaszkodzić :eek: siedze teraz z okładem z octu i mam nadzieje ze to pomoże, wciąż piecze, a czy jestem uczulona - nie mam pojęcia, pierwszy raz mnie ugryzła, ale jakbym była to pewnie juz bym spuchła prawda?
musiałam juz prysznic wziąć przez ten upał, a tu dopiero 11 :szok: tak, w KRK jest istny armagedon, zero wiatru i leje się żar z nieba. Kłaczek podeślij proszę trochę chłodu!
 
.

Co do facetów i ich odżywiania to ja mam w tym względzie w ogóle wygodę. Mąż mój z zawodu kucharz, pracuje też w zawodzie, jest szefem kuchni w hotelu w krk więc jeżeli o gotowanie chodzi i dogadzanie rodzinie mam to kompletnie z głowy:-) Pamiętam jak mama zawsze mnie strofowała abym obserwowała jej poczynania w kuchni i się uczyła bo co ja potem pocznę jak wyjdę za mąż i będę musiała chłopu gotować. Mówiłam jej, że tak się ułoży, że nie będę musiała gotować i nie wiem czy świadomie czy nie ale się udało :-D Uwielbiam jeść i oczywiście robię sobie/nam różne pyszności, nauczyłam się od męża robienia sałatek, od mamy z domu wyniosłam pitraszenie zupek, które uwielbiam. I o dziwo mąż mnie nie krytykuje, bo jak w pracy musi czasem stworzyć kulinarne cuda wianki tak w domu ceni tradycyjną kuchnię i jest wszystkożerny. Obiecał, że dla dziecka będzie zupki też przygotowywał sam więc trzymam go za słowo ;-)

Mój też jest kucharz z zawodu ja technik żywienia. i też zawsze mówiłam że to dla mnie będą gotować. chociaż nie powiem czasem lubię. alę wolę piec ciasta i ciasteczka. w domu to B uwielbi moje sałatki. nic na miarę konkretną nie robię. moja miara to na oko do smaku :-D
na naszym mieszkaniu musimy piekarnik w gazówce naprawić to chociaż co jakiś czas coś upichce. :-)
ale to dopiero we wrześniu jak wróci.

Majeczka nie martw sie piec będzie ale jak schodzi to już dobrze. i raczej uczulona nie jesteś bo by inaczej głębsze objawy były. mnie użadliła raz w mały palec u dłoni i cebula ocet pomogło też było opuchniętę. ale mama mnie wysłała jeszcze do przychodni i mi zastrzyk dali przeciw tężcowi bo to przy zbieraniu owoców było i ręce były całe czerwono-czarne od aronii. a uczulona nie jestem.
 
misza, maleństwo - super mieć męża kucharza, zazdroszę

my z mężem mlecznożerni, dla mnie może tylko nabiał na świecie istnieć i będę szcześliwa, wybredna jestem ogromnie. Nie dotknę nawet flaków, salcesonu, pasztetowej itd, baaaaa nawet z bigosu mięso wybieram. Za to owoce, warzywa i nabiał w każdej postaci. Śmieję się, że prawie jestem wegetarianką.
A szpinak uwielbiam i też męża nauczyłam jeść:-)

majeczko - jeśli nie masz alergii domowe sposoby pomogą. Ja jestem uczulona i po ugryzieniu zaczynam się dusić (na szczęście ostatnio ugryzła mnie jak miałam 7 lat) myślę, że nie da się tych objawów przegapić

emotion - skóra w ciąży jest bardziej wrażliwa dlatego niektóre kosmetyki mogą powodować uczulenie, napisz jak teraz to wygląda


Ledwo przyszedł na świat, a już wzbudził sensację! W chińskiej prowincji Anhui urodził się najcięższy noworodek. Chłopczyk ważył prawie 6,3 kg
http://www.fakt.pl/Noworodek-olbrzy...czny-chinski-noworodek,artykuly,167060,1.html
 
Ostatnia edycja:
Dzień dobry!!
Dziś czuję się już wyjątkowo normalnie, po przedwczorajszej niedyspozycji ani śladu :-) Wielka w tym Wasza zasługa, bo nikt tak jak Wy nie życzył mi zdrowia. Dziękuję :-)
U nas w nocy była taka burza, że chyba pierwszy raz taką widziałam. Nie było błysku i trzasku, był jeden błysk i co chwilę trzask! Jasno jak przy jarzeniówce. Armagedon jakiś czy coś:eek: Szok, dodatkowo przez kilkanaście minut padał deszcz jakby ktoś lał z dachu z wiadra. Zwierzęta przerażone, zgrupowane przy łóżku mamy (najlepiej by weszły pod kołdrę), mój kot drżał, serce mu waliło jak młot, schował się w piwnicy.
Całe szczęście, że odkąd jestem kobietą "z jajami" przestałam bać się burzy.
Od dziecka miałam traumę, odkąd piorun z wielkim hukiem trafił w dom sąsiada (od razu stanął w płomieniach), a w naszym nastały egipskie ciemności akurat jak mama wyszła z łazienki i na sekundę zostawiła mnie samą (taką 5 letnią).
Dziś za to jest taka duchota, że nie ma czym oddychać. Powietrze stoi w miejscu.

emotion też nie chcę straszyć, ale obiło mi się o oczy, że krem do depilacji w ciąży niewskazany. Poradź się lekarza jak najszybciej czym to załagodzić. Trzymam kciuki żeby było dobrze.
sonkaa tuje pięknie pachną jak się je przycina:-) Uwielbiam!
Nie umiem wrócić do depilowania nóg, bo mnie boli :-( więc Cię podziwiam, ale cały czas dzielnie depiluję pachy!
ptyśka trzymam kciuki za wizytę &&&& Wizytujemy razem :-)
Majeczka26 niestety nie umiem pomóc, ja mam uczulenie, więc jak widzę coś żółtego w paseczki w okolicy mnie to udaję, że mnie tam nie ma - wyglądam mniej więcej jak zwierzątko udające martwe w sytuacji zagrożenia ;-)
jutrzenka również polecam drylownicę :-) i od razu fartuch na siebie i osłonięcie wszystkiego w pobliżu, bo czasami sok z wiśni chlapie po całej kuchni ;-) Lub drylowanie w ogrodzie.
malinova artykuł o tym co się dzieje w brzuszku wspaniały. Dziękuję :-)

Miłego dnia dziewczęta! Takiego rześkiego z tlenem!! :-)
Ja uciekam na obiad, dziś leniwe pierogi z cukrem i cynamonem plus kompot z wiśni Zobacz załącznik 479984
 
jejku jak ja tak czytam o tej Waszej pogodzie, tych duchotach i tych burzach, to tylko sie jeszcze bardziej ciesze, ze mieszkam w polnocnym UK
u nas przyjemniutko, sloneczko swieci, wiaterek zawieje, 18-20* na termometrach, deszczyk czasem popada dla odswiezenia :)

a ja sie nie moge zdecydowac na dzisiejszy obiad...rozmrazam mieso mielone i tak: kotleciki mielone z ziemniaczkami czy lasagne?...hmm...
 
Musa dzidziuś będzie lubił pomidorową bo teraz wody płodowe smakują tym co ty jesz więc będzie już znał ten samk;-) Oczywiście gwarancji nie ma, ale jest nadzieja

a swoja drogą dodajcie swoje przepisy na pomidorową na kulinarnym bo mi wychodzi albo za łagodna albo za ostra

haha siki chomika są super, jak spotkasz tą panią to z nią zagadaj bo ja co tydzień niepotrzebnie zasikane wióry wyrzucam:laugh2:

kochana ja się moim "przepisem" na pomidorówe kompromitować nie będę, moja mamuśka śmieję się nawet że ja na wyrost to zupą nazywam, bo według niej to woda z marchewka, pietruszka, ryżem i koncentratem:-D:-D:-D, a uważa tak ponieważ : po pierwsze nie robię wywaru mięsnego tylko na rosołkach w kostkach(jestem mega obrzydliwa, za mięsem nie przepadam i nie znoszę gdy mi potem w zupce pływają "tłuścinki" i inne mięsne farfocle) a po drugie nie zaprawiam potem zupy śmietana bo wole bez:-D:-D:-D jak dotąd moją "zupę" docenili tylko moi 11 letni siostrzeńcy, zawsze twierdzą że jest najlepsza na świecie:-):-):-):-)
właśnie doczytałam to co dziś napisałaś, ja też mogłabym żyć o samych owocach, warzywach i nabiale a mięso mogłoby nie istnieć, zawsze tak miałam i też od dzieciństwa wybieram wszystko z bigosu lub np jakiejś zupy a gdy w wędlinie lub kotlecie zobaczę żyłkę lub tłuścinkę to wycinam lub po prostu nie jem, nie wspomnę o tym, że gdy już przekonywujemy coś mięsnego to zajmuje się tym mąż bo ja z surowym mięsem do czynienia mieć nie lubię, paranoja, no ale od dziecka tak mam, pamiętam jak mój tatuś z kuchni wychodził gdy ja jadłam bo nie mógł patrzec na to jak "profanuję" jedzenie:-)
majeczka - super, że wizyta udana i że rozmowa z szefową już za tobą, ja również jutro planuje podejść do mego szefa bo do pracy juz pewnie nie wróce, więc myśle że wypada z nim osobiście porozmawiac nie przez tel., poza tym muszę mu powiedzieć jak długo planuje po porodzie w domu siedzieć, by mógł jak wszystko zorganizować
malinova paula - ciesze się że czujesz się lepiej;-)
emotion - niestety z kremami do depilacji doświadczenia nie mam wiec nie mam pojęcie co mogło sie stać

Słuchajcie u mnie dziś powietrze stoi w miejscu, ani najmniejszego podmuchu wiatru nie czuć, leże od rana przed kompem jak mops i zamierzam "robić nic", regeneruję siły przed jutrem bo muszę jechać do laboratorium, potem do pracy a na 15 wizyta u gin:szok:
 
Musa u mnie zupy też nie gotują się na kościach i też wiecznie słyszę od mamy, że jem samą wodę. Wędliny wycinam z żyłek i tluszczu tak jak ty. Dobrze nie być samemu na tej planecie z takimi problemami:-)
 
reklama
hejka

Ja wlasnie zjadlam obiad z wczoraj tj. ja barszcz a Kubus kotleciki, ziemniaczki i ogorek
R przyjechal i zaraz jedzie i jak przez najblizszy czas wraca wieczorem wiec zje kolacje, moze hot-dogi

u mnie 31st w cieniu. Do tej pory bylo slonecznie a teraz troche sie zanioslo, moglo by popadac to mi borowki podleje.
Bylam dzis z Kuba zerwac pare, powoli sie zaczynaja bo juz trzeci krzak zaczyna dojrzewac. Jeszcze z tydzien dwa i bedzie co pojesc

Krak zrob lasagne i podeslij mi troche bo sto lat nie jadlam

Musa dobre z ta zupa :-D. Jak nie lubisz tlustego w zupie to gotuj np na udkach, mozesz wczesniej skore zdjac. Ja po ugotowaniu rosol przez sitko przelewam wiec nic nie plywa :-D

Malinowa a ja sie boje burz i chyba nie przestane. Mojej kolezanki z pracy rodzice oboje zgineli od uderzenia pioruna w dom. Byli w nim wtedy oni oboje, ta koleznka i jej brat. Oni siedzieli na lozko i przezyli a rodziece stali na podlodze.


Malinova tu Ci napisze bo to zaden przepis. Gotuje normalnie rosol, czyli wloszczyzna, mieso (albo sam drob albo mieszany z wolowina). Dodaje bulinetke (wole niz kostki bo mniej chemi), sol, pieprz. I jak sie ugotuje rosol to go przesedzam przez sitko i dodaje koncentrat, ewentulanie pomidory z puszki. Daje dosc duzo to jest taka mocna wtedy. I na koniec troche zabielam smietana a jak nie mam to mlekiem.
A skoro nie lubisz tlustego miesa to polecam udka, one sa chude, mozna je potem wyjac z zupy i nic nie plywa. Ja zjadam takie gotowane miesko.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry