margot
Mamma Mia!
- Dołączył(a)
- 4 Październik 2004
- Postów
- 12 569
Julek jest wyłącznie na cycu, i robi kupę 1-2 razy na dobę. Starszy synek - także cycowy - też nie robił zbyt często i nieraz nawet zdarzał się dzień czy dwa bez kupy, ale zatwardzeń na szczęście nie miał.
Emotion a Twoje dziecko jest jak rozumiem obywatelem polskim? Jeśli tak, to jak każde dziecko w PL jest objęte ustawowo ochroną zdrowia, i nawet jeśli rodzice nie są ubezpieczeni to przysługują mu wszelkie świadczenia zdrowotne. A jeśli nie, to nie wiem, jak to wygląda, ale w zasadzie jeśli chodzi o samo zważenie, to nie powinni robić żadnych problemów - wystarczy iść do poradni dzieci zdrowych i poprosić o to. Jak się ładnie uśmiechniecie i powiecie, jaka jest sytuacja, to na pewno nie odmówią. I jeśli się okaże, że dalej jest słaby przyrost wagi to porozmawiasz z położną lub pediatrą. Można też oczywiście pójść na prywatną odpłatną wizytę. A gdyby uśmiech nie pomagał i robiliby problemy, to poproś o odmowę przyjęcia dziecka na piśmie. Z reguły pada wtedy na panie w rejestracji blady strach i z łaski, ale przyjmują. Myślę jednak, że nie będzie kłopotu.
My dziś byliśmy na szczepieniu. Wzięłam 6 w jednym, plus pneumokoki i rota - ze względu na starszego brata w wieku szkolnym. Starszy nie był aż tak szczepiony, tzn. brałam skojarzone, ale pneumokoki odpuściłam, bo nie miał specjalnie kontaktu z małymi dziećmi, do żłobka nie chodził, więc nie było dużego ryzyka. A szczepionki na rota 7 lat temu to nawet jeszcze nie było. A teraz wolałam jednak się zabezpieczyć w miarę możliwości. Wybraliśmy się do przychodnie bez pesela - co prawda mąż odebrał wczoraj w gminie nr pesel, ale zostawił akt urodzenia w domu.
Ale na szczęście nie krzyczeli ;-)i Julian został przyjęty i zaszczepiony, pesel podałam potem przez telefon. A potem jeszcze nam kasy na szczepienie zabrakło, i mąż musiał skoczyć do bankomatu. Także wyszliśmy na kompletnie nieprzytomnych rodziców, ale nikt się tym nie przejął
Swoją drogą po prostu się nie spodziewaliśmy, że AŻ TYLE to będzie kosztować.
Dziś w ogóle lekarski dzień. Mąż zaraz po szczepieniu poleciał do dentysty, a ja po południu miałam gina.
Mam nadzieję, że po szczepionce będzie wszystko OK. Zawsze jednak się denerwuję możliwymi powikłaniami, choć to taka rzadkość.
No i mam nadzieję, że noc będzie spokojna mimo szczepienia. Mąż ma dziś pracową "Wigilię" i wróci późno, także siedzę sama z chłopakami.
Sandy dzięki za życzenia, Tobie też wszystkiego najlepszego!
Emotion a Twoje dziecko jest jak rozumiem obywatelem polskim? Jeśli tak, to jak każde dziecko w PL jest objęte ustawowo ochroną zdrowia, i nawet jeśli rodzice nie są ubezpieczeni to przysługują mu wszelkie świadczenia zdrowotne. A jeśli nie, to nie wiem, jak to wygląda, ale w zasadzie jeśli chodzi o samo zważenie, to nie powinni robić żadnych problemów - wystarczy iść do poradni dzieci zdrowych i poprosić o to. Jak się ładnie uśmiechniecie i powiecie, jaka jest sytuacja, to na pewno nie odmówią. I jeśli się okaże, że dalej jest słaby przyrost wagi to porozmawiasz z położną lub pediatrą. Można też oczywiście pójść na prywatną odpłatną wizytę. A gdyby uśmiech nie pomagał i robiliby problemy, to poproś o odmowę przyjęcia dziecka na piśmie. Z reguły pada wtedy na panie w rejestracji blady strach i z łaski, ale przyjmują. Myślę jednak, że nie będzie kłopotu.
My dziś byliśmy na szczepieniu. Wzięłam 6 w jednym, plus pneumokoki i rota - ze względu na starszego brata w wieku szkolnym. Starszy nie był aż tak szczepiony, tzn. brałam skojarzone, ale pneumokoki odpuściłam, bo nie miał specjalnie kontaktu z małymi dziećmi, do żłobka nie chodził, więc nie było dużego ryzyka. A szczepionki na rota 7 lat temu to nawet jeszcze nie było. A teraz wolałam jednak się zabezpieczyć w miarę możliwości. Wybraliśmy się do przychodnie bez pesela - co prawda mąż odebrał wczoraj w gminie nr pesel, ale zostawił akt urodzenia w domu.
Ale na szczęście nie krzyczeli ;-)i Julian został przyjęty i zaszczepiony, pesel podałam potem przez telefon. A potem jeszcze nam kasy na szczepienie zabrakło, i mąż musiał skoczyć do bankomatu. Także wyszliśmy na kompletnie nieprzytomnych rodziców, ale nikt się tym nie przejął
Swoją drogą po prostu się nie spodziewaliśmy, że AŻ TYLE to będzie kosztować. Dziś w ogóle lekarski dzień. Mąż zaraz po szczepieniu poleciał do dentysty, a ja po południu miałam gina.
Mam nadzieję, że po szczepionce będzie wszystko OK. Zawsze jednak się denerwuję możliwymi powikłaniami, choć to taka rzadkość.
No i mam nadzieję, że noc będzie spokojna mimo szczepienia. Mąż ma dziś pracową "Wigilię" i wróci późno, także siedzę sama z chłopakami.
Sandy dzięki za życzenia, Tobie też wszystkiego najlepszego!
Byle szybko zbadać, i to wyłącznie pod kątem szczepienia - czyli osłuchała, zajrzała w gardło i do nosa i do widzenia. A to była nasza pierwsza wizyta u lekarza po narodzinach, nie licząc ortopedy! Pamiętam, że jak ze starszym chodziłam, to zawsze był cały dokładnie oglądany, badali mu odruchy, pani doktor dokładnie wypytywała o karmienie, kupy, tryb życia itd., no i wywiad odnośnie chorób w rodzinie. A u nas jest obciążenie dziedziczną wadą serca i przez to starszy synek regularnie co dwa lata ma profilaktyczne badania kardiologiczne, pierwsze miał jeszcze jako niemowlaczek, koło pół roku. A teraz nie wzięłam nawet skierowana do kardiologa, bo ona o nic nie zapytała, a mi wyleciało z głowy.
Teraz się zastanawiam, co robić. Czy zapisać Julka od razu tam, gdzie jest Bruno, czy jednak zostać tu, tylko zmienić lekarza na tę drugą doktor. Mamy też ubezpieczenie w Medice z pracy męża, więc może tam kogoś poszukam...