no, tak i dopiero teraz Was rozumiem
większość ludzi z mojego pokolenia nie myślała tak szybko o dzieciach, ważniejsza była kariera
ja wcale nie planowałam rodziny i dzieci , bo bardzo chciałam się uczyć i pracować i nie potrzebowałam do tego pieluch

uczyłam się i uczyłam i większość moich znajomych też poświęcała się pracy albo nauce
ja jeździłam na stypendia i ten świat był dla mnie najfajniejszy i tak zupełnie przypadkiem, gdy byłam u Rodziców na kilka dni, to spotkałam A. i spędziliśmy razem 2 tygodnie, a potem się rozjechaliśmy.
I znowu spotkaliśmy ze za miesiąc i tak to trwało pół roku, ale bez żadnych deklaracji....aż poszłam do lekarza, po kolejne tabletki i okazało się, że jestem w ciąży - 13tc
dla mnie to był koszmar... naprawdę...nie mogłam uwierzyć, jak jestem w ciąży skoro biorę tabletki i bardzo tego pilnuję
A. się ucieszył...właściwie zwariował... a ja byłam w dołku, to był i szok i tragedia
a za 2 tygodnie już leżałam plackiem, bo było zagrożenie...miałam krótką szyjkę i rozwarcie na 4 cm...założyli mi pessar, leżałam w szpitalu
i wtedy jakoś się z tym pogodziłam, chociaż nie było to dla mnie jeszcze szczęście
dopiero jak ją rodziłam i położyli mi na brzuchu, to wszystko pękło i stałam się Mamą
i teraz, jak to piszę, to nie wiem, jak mogłam być taka głupia, no ale byłam....
moja Lila jest moim największym szczęściem i najfajniejszą pracą
nawet, jak wracam z uczelni po zajęciach, to nie jestem zmęczona
i bardzo lubię być z nią... teraz mam rodzinę i jest tak, jak powinno być
nie wyobrażam sobie jednak życia bez książek....ciągle się czegoś uczę i teraz szukam czegoś czego mogłabym się nauczyć w ciąży, skoro mam leżeć i nie mogę uczyć innych