Hej. Witam Was serdecznie
Gratulacje dla rozpakowanych mamusiek
Tomek też najchętniej, zwłaszcza w nocy, wisiałby na cycku, ale nieee ma opcjiii, smoczek poszedł w ruch, inaczej bym nie spała. Młody ciągle komarzy, kochane dziecko z niego
U mnie poród wyglądał tak:
Ok. 4:30 poszłam siku. Coś tam mnie ćmiło w podbrzuszu, ale na lajcie, więc idę spać dalej. Za chwilę troszkę mocniej mnie zabolało, później znowu. Budzę M. i mówię że chyba rodzę, ale sama nie wierzyłam, bo od dłuższego czasu mnie tak bolało. Po chwili mocniej boli, więc mówię że jedziemy, bo z Nelą tak samo się zaczęło, no i ok. 5 M. zadzwonił do rodziców że przywieziemy Nelkę. Na spokojnie wyciągnął torby, ja poszłam się umyć i sprawdzić stan owłosienia na dole

No i po 5:30 wsiedliśmy do auta, zawieźliśmy Nelę do teściów i do szpitala. Na IP weszliśmy przed 6, tam już skurcze troszkę mocniejsze, przyszedł pan z wózkiem, ja mówię że idę na piechotę. No to do windy, do pokoju badań, tam już przyjmowałam skurcze na kolanach bo zaczęło mocniej boleć, zajrzałam na bieliznę a tam czop mi odszedł. Przyszła pani doktor, ja na fotel, a ona że rozwarcie na 7-8 cm!!!! Myślę sobie- no to zaraz się zacznie jazda

Przebrałam się w koszulę i na porodówkę, tam pod ktg, leżę sobie, położne spisują wywiad, no i chlup wody mi odeszły ok 6:20. I zaczęło boleć z krzyża.....
M. wycierał mi pot z czoła, cały czas przypominał o oddychaniu (chwała za szkołę rodzenia!!) i jak zaczęło mi się dziecko przesuwać w dół to już darłam się jak głupia, ojjj strasznie się darłam, ale mimo to oddychałam. Jedna położna mówi że spokojnie, bo jeszcze mamy czas, a inna że przecież ja zaraz urodzę- ja też to czułam. Bolało strasznie, ale po chwili mogłam zacząć przeć, no i pięknie mi szło- na jednym skurczu darłam się, robiłam wdech dla siebie, dla dziecka, i tak parłam po 3 razy

Główka wyszła na 2 razy, później reszta- ale dziwne to było jak położna już go odsysała, a reszta ciałka była we mnie.
I tak o 6:55 urodziłam Tomeczka

Czas i przebieg porodu identyczny jak z Nelą, ale ten poród był super w porównaniu z Neli.
Mam 2 szwy na zewnątrz, jak mnie lekarz zszył to poleżałam na porodówce z 2 godziny i poszłam na salę. Położna która mnie prowadziła była ze mnie strasznie dumna

O 12:30 poszłam pod prysznic, ogólnie moja mobilność super w porównaniu do poprzedniego razu. Wyszliśmy 01.11, czyli 2 dni po porodzie.
Młody ładnie cycka ciągnie, sutki mam poranione ale daję radę. Dziś była położna, młody ma żółtaczkę, moja rana ładnie się goi. W czwartek planuję iść na spacer.
Jedyne co to strasznie płaczliwa jestem. I teściowa mnie wkur... Chwile po porodzie są strasznie intymne, a ona przyszła na porodówkę zaraz po porodzie i siedziała ciągle z nami i na sali, w sumie chyba ponad 2 godziny. Rozumiem że to jej wnuk, ale kurde, ten czas był dla NASZEJ TRÓJKI. Jak karmię małego to ona prawie na kolana mi włazi i tetrę odsuwa żeby patrzeć na niego i MOJE cycki. Boję się, że będę ją miała codziennie na głowie. Moja mama widziała małego 3 razy, nie narzuca się, a ona jest strasznie wyrywna.
Kłócę się strasznie z M., codziennie wyję po kilka razy, dziś prawie z domu wyszłam. Wieczorem chcę z nim porozmawiać, ale czuję że skończy się kolejną awanturą...