reklama

Październik 2013:)

A ja właśnie robię żeberka:) Ciekawe,bo robię je po raz pierwszy:) Pachnie w domu nieziemsko...już jestem głodna...:-)
Codziennie jem owoce - kiwi, jabłka, pomarańcze. Czasami banana i czasami winogron i ananas. Ale codziennie:) Kefir pięknie mi wchodzi, ale mleko już nie...
 
reklama
A ja zjadam i zmutowane truskawki z hipermarketów, bo tak samo pryskane jak i wszystko niestety:( Banany jeszcze dłużej niż dzień zakupu nie poleżały żółte...wszystko jest do bani, niestety. Jak się nie ma ogródka, jak ja, to trzeba zadowolić się sklepem:(

CHipsy zjadam często, chesburgery z mcdonalda zdarza mi się jeść nawet raz w tygodniu, po dwie sztuki, jak przechodzę. Ogólnie, to nie patrzę czy zdrowe czy niezdrowe:)
 
martOocha a myślisz,że te sezonowe to nie pryskane?

Pamiętam jak zaczęłam gotować synkowi jak miał 7 miesięcy i poszłam do warzywniaka po jakieś warzywka. Chciałam kupić m.in. brokuła. Właścicielka popatrzyła, zapytała czy to dla malucha. Jak odpowiedziałam,że tak, to przeprosiła za wtrącanie się,ale....ona na moim miejscu to kupiłaby słoiczek jak mnie na to stać zamiast kupować warzywa. Powiedziała,że na cały warzywniak tylko cebula była z polski:) Cała reszta sprowadzana, albo z giełdy gdzie przecież też muszą pryskać, bo wiadomo,że w jeden dzień nie sprzedadzą.

A słyszałyście we wczorajszych wiadomościach o padlinie w mięsie? Jaka jest skala? Myślę, że większość z nas jadła takie mięso i jeść będzie. NIestety....
 
okropne:-(. No miałam nadzieję,że sezonowe warzywa mają mniej chemii niż te sprowadzane nie sezonowe. Jak patrzę na te wielkie, pięknie wyglądające truskawki to chemię widać na pierwszy rzut oka..
ale masz rację..warto bardzo dokładnie myć wszystko..
ciekawa jestem w takim razie co robią z tym jedzeniem ze słoiczków,że zdrowsze? W sumie wygodniej jest kupić..
 
MartoOcha sama nie wiem, niby te ze słoiczków to z ekologicznych upraw, bla,bla,bla...ale ile w tym prawy? Pewnie niewiele. Aczkolwiek mam koleżanki, które karmiły słoiczkiem i dzieci miały się dobrze, a jak dawały warzywa sklepowe to miały wysypki...Sama nie wiem. Nikomu już teraz nie można ufać. Jeżeli celowo faszeruje się nas tak straszny mięsem to kto ma skrupuły jeśli chodzi o słoiczki dziecięce? Niestety, coraz bardziej zaczyna to przypominać ruletkę.
 
Co do truskawek, o których pisałam ;) nie odważyłabym się kupić takich ze sklepu w tym momencie. Zazwyczaj jadłam na działce u Babci, kupowałyśmy od zaprzyjaźnionej Pani kilka domów dalej.
I w związku z wszędobylską szkodliwą chemią, też czasem skuszę się na fast-fooda ;) Dla mnie najważniejsza była tymczasowa przerwa w pracy w laboratorium chemicznym, to było zdecydowanie większe zagrożenie niż jedzenie (przed tym się nie uchronię).
 
Ostatnia edycja:
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry