żabcia ja mam tak samo! Więc chyba nie mamy się czym przejmowac
Dzięki dziewczyny za słowa otuchy - ja na pewno nie zamierzam palić teraz...tylko marudzę, bo mi brakuje

Ale na pewno wytrzymam, nie darowałabym sobie gdybym się złamała teraz.
Ja siedze sobie w pracy ponownie - moja kolejna fucha - opiekowanie się dziećmi obcokrajowców (teraz podopieczni śpią, dlatego mogę pisać

. Fajne dzieciaki (głównie z mojego przedszkola podebrane) no i fajna kasa, ale chyba już pomału będę kończyć. Dzisiaj wróciłam o 18:45 do domu, zjadłam kolację z córką, ubrałam w piżamę, umyłam zęby i powiedziałam jej że muszę wychodzić (19:30). A biedactwo do mnie ze zbolałą minką "znooowu?"..Fakt, wczoraj też pracowałam jak zasypiała..A jutro mamy nauki przedmałżeńskie, więc też mnie nie będzie - a przecież zawsze czas dla dziecka był dla mnie priorytetowy. Jeszcze mam farta, że przynajmniej weekend mam dla niej, bo nie ma zajęć na podyplomówce...Czas spasować, rodzina najważniejsza...Tylko nie wiem z czego zrezygnować jeszcze
Rajani ja bym się nie bała o kaszel - ja mało płuc nie wyplułam jak chorowałam ostatnio. Czasami jak wiedziałam, że będzie mocny kaszel to tylko ręce przykładałam mocno do brzuchola, bo wtedy mniej bolało
Pannacota a kiedy masz ślub? (wybacz jeśli nie doczytałam, a było). My mamy 22.06 - miał być wrzesień, ale przesunęliśmy. W sumie jesteśmy już rok po cywilnym, bo braliśmy na szybko żeby kredyt rodzina na swoim wziąć

A teraz planowaliśmy kościelny i wesele - już nie chciałam odwoływać. Trudno - będzie z brzuszkiem
