a dzis mamy familientag w kosciele;/ masakra od 11 do 18.....straszne- ale musze isc bo Mloda do Komunii idzie no to trzeba sie jakos zachowac- ale mowie Wam ja strasznie zle sie czuje w kosciele- jestem ateistką pełną gębą a przez ostani rok co niedizela jestem w kosciele! i jeszcze co jakis czas mamy te familientagi- cala sobota w gronie rodzin dzieci pierwszokomunijnych romowy o bogu....i to jeszcze po niemiecku- zyc nie umieeerac ;/ cos czuje ze zasłabne
Podobnie jest ze mną, chociaż ateistką nie jestem bo wierze w Boga ale jako siłę, która czasem wszystkim kieruje. Nie wierzę za to na pewno w kościół! A już wzdryga mnie od księży! Chociaż też nie wszystkich, bo spotkałam na swojej drodze dwóch - takich prawdziwych, z powołania, bardzo dobrych ludzi, którzy sami z kościoła uciekli! Jeden do parafii szpitalnej i hospicjum, a drugi do Caritasu! I to podziwiam. A tych co tylko rączki wyciągają po pieniążki to... Niestety po śmierci mojego taty, kiedy załatwiałam z mamą pogrzeb miałam styczność z takim, który to aż zatarł rączki i oczy mu się zaświeciły, kiedy dowiedział się w jakiej sprawie przychodzimy! Wtedy to właśnie postanowiłam, że nie chcę ślubu kościelnego! Jeszcze jak dowiedziałam się jakie układziki tym wszystkim rządzą. Kiedy to było ogromnym problemem, aby pogrzebu taty nie mógł przeprowadzić ten ksiądz, który działał w szpitalu, który tatę miał okazję poznać osobiście. Ksiądz i tak przyszedł i poprowadził mszę z pełnym szacunkiem, wygłosił wspaniałe kazanie, podczas którego ludzie płakali i zastanawiali się nad swoim życiem. Potem podchodzili do nas i każdy mówił, że kazanie było wspaniałe. Potem, tydzień później widzieliśmy się z księdzem na mszy za tatę i na koniec podszedł do nas i mama pytała jak tam sie mają sprawy z nasza parafią. Powiedział, że tam gdzieś na niego donieśli i mu robią ogromne problemy, że nie powinien był poprowadzić tego pogrzebu (ogarniacie?!), ale żebysmy się nie martwiły bo on sobie z nimi poradzi i dlatego też uciekł z kościoła! Druga taka sytuacja to kiedy chciałam księdza, z którym miałam religię (ten co do Caritasu uciekł) ściągnąć aby on nam nasz ślub poprowadził. Powiedział, że ciężko to widzi, bo pewnie go do kościoła nie wpuszczą! Jeśli uzyskam zgodę to nie mama problemu. Poszłam pytać i co? Oczywiście nie ma opcji, od razu jakimiś przepisami się zasłaniali - a wiem że to była kwestia tylko ich przychylności. Poza tym nie lubię tej sztywnoty kościelnej! Jak widzę jak odbywają się rekolekcje dla dzieci najmłodszych (niestety muszę z nimi jeździć bo pracuję w szkole). Zero abstrakcyjności. Jak wymagać od siedmiolatka, żeby stało spokojnie przez godzinę, kiedy k...wa ksiądz czyta książkę i to na dodatek tak, że ręce opadają. Ja ledwo wytrzymuję a co dopiero dzieciaki... Nudy!!
Sorry dziewczyny, że się tak ze mnie wylało no ale die_perle dotknęła mojego "ulubionego" tematu
Antiope my tez dziecka nie będziemy chrzcić. Oczywiście jeśli dziecko będzie chodziło do szkoły to wyślemy je na religię. Jeśli będzie mu się podobało proszę bardzo. Może być ochrzczone i pójść do komunii. Tylko będziemy próbowali dziecku wytłumaczyć, aby nie robiło tego dla prezentów. Bo jeśli to jest jedyną motywacją, to my mu możemy wyprawić tez huczną imprezę "bez powodu" i obdarować je prezentami, aby nie czuło się gorzej niż inne dzieci. Zresztą to co teraz się dzieje na chrztach, a komuniach to już w ogóle... Postaw się a zastaw się. Imprezy na 100 osób (oczywiście nie mówię o wszystkich - ale taki mam tego obraz)
Na szczęście co do braku kościelnego i nie chrzczenia dziecka nie mamy i nie mieliśmy żadnych oporów ze strony rodziny

Trochę mogło być przykro dziadkowi męża, ale już jego kuzynka przetarła nam szlaki. Jej dwoje dzieci tez bez chrztu
