Cześć Dziewczynki
Ależ naskrobałyście przez cały dzień

Czytam i co rusz się śmieję...a to z tekstu Męża SONY, a to z Kota Die Perle...fajnie

Zwłaszcza, że ja po ciężkim i dość stresującym dniu w pracy...teraz tylko czekam na Mężyka, który lada chwila powinien stanąć w drzwiach i można zaczynać kolejny miły i wiosenny wieczór
Jeśli chodzi o przytulanie, to my, od kiedy jestem w ciąży...jakoś tak rzadziej...na początku w ogóle, bo nowa sytuacja, człowiek dziki i trzeba podpytać lekarza, a potem niby zielone światło...ale pierwszy trymestr czułam się fatalnie przez mdłości ( na szczęście nie wymiotowałam ), osłabienie i takie tam...a teraz niby się zdarza ale bez szaleństw

Chyba cały czas się oswajamy z nową sytuacją...
Antiope: Jeśli chodzi o kłucia...to ja miewam rzadko, ale czasem się zdarzą...zwłaszcza gdy kichnę lub niekontrolowanie wybuchnę śmiechem...ale jestem pewna,że nie masz co się niepokoić...moja Ginekolożka mnie nawet uprzedzała, że takie kłucia, ciągnięcia mogą się zdarzać...wszystko przecież rośnie
Die Perle: Baaardzo współczuję bólu zęba i mocno trzymam kciuki by szybko się zębisko uspokoiło. Rozumiem Cię tym lepiej, że ja też boję się dentysty, ale mam Męża, który się nie boi...jego nawet rozmowa o dentyście wręcz paraliżuje...Chłop jak dąb a tu takie strachy...ale to też przez traumy z dzieciństwa.
No i jeszcze słówko o dwujęzyczności u dzieci...uważam,że to suuupppperr sprawa mieć taką możliwość wychowywania dzieci w naturalny sposób w dwóch językach...jestem po germanistyce i kiedyś sobie obiecywałam, że jak będę mieć dziecko to będę gadać do niego po niemiecku...ale teraz tak sobie myślę, że nie będzie to takie proste, no i na pewno nie będzie to naturalnie wychodziło...Więc jedynie zostaje mi bycie pomocną kiedyś tam przy uczeniu się w szkole i odrabianiu lekcji...ale to jeszcze jakaś strasznie odległa przyszłość...troszkę się rozpędziłam
No dobrze Kochane...będę pomału uciekać

Czas pomyśleć o kolacji

Trzymajcie się cieplutko!