Dzień dobry.
Skoro wczoraj się wyspałam, to dziś nie mogło mi już być za dobrze - w gratisie mam więc ból głowy, ale to mi nie przeszkodziło pójść do ogródka, gdzie mam nadzieję wrócić jeszcze po obiedzie, który trzeba póki co przygotować, korzystając z tego, że moje niezmordowane dziecię w końcu poszło na drzemkę.
pietrucha - no właśnie, po co ci nowe, jak może sz mieć stare, wytarte i jak ostatni łach

Cała moja mama

Na wszystko szkoda kasy - tę najlepiej wsadzić do skarpetki, a skarpetkę zakopać w ogródku. I klepać biedę. też nie rozumie, że czasem chcę coś, bo CHCĘ a nie bo pilnie muszę (a i wtedy każdą złotówkę pięć razy obejrzy, nim wyda)
die Kamea walczy z remontem, ale jestem pewna, że jak już się tam w domu ze wszystkim upora, to pewnie będzie tu częsciej zaglądać.
Ja się miałam nauczyć szydełkowania, ale coś tam zaczęłam skubać i jak zawsze zapał mi przeszedł (tzn. w podstawówce się nie nauczyłam, bo stwierdziłam, że to nie moja bajka - chciałam to przełamać, ale kiepsko będzie). Jednak jeszcze się nie poddałam - może kiedyś wyczaruję jakieś cudo godne tego miana
kciuki za wizyty - nie wiem, kiedy tam zajrzę, jak i na resztę; do porodu chyba tego nie nadrobię.
A na razie do kuchni i chyba na serio rozważę zażycie paracetamolu - albo drzemkę; tylko kto wtedy obiad zrobi???