Po pierwszym dziecku bardzo brałam do siebie takie uwagi nt sposobu karmienia, teraz już nie robią na mnie wrażenia. Czasem sobie myślę, że faktycznie za szybko sie poddalam, ale cóż, zawsze jest cos za coś.
Co do tego, że byśmy wygineli, to chyba niezupełnie. Mieszanki powstały już dość dawno, a wcześniej kobiety, które nie mogły bądź nie chcialy karmić korzystały z mamek lub mleka zwierzecego po prostu.
Nie wszystko co naturalne jest najlepsze i działa bez zarzutu, jak słusznie zauważyła kotulcia choćby porody. Ile z nas nie miałoby być może swoich dzieci gdyby nie cc?