reklama

Październikowe mamy 2020

Ja mam teraz trudny czas w ciąży. Nie dość że czas mi się zatrzymał, to jeszcze mam dość napiętą atmosferę w domu więc mam niemało stresów. Bardzo boję się jutrzejszej wizyty. Poprzednio tak miałam że na 2 wizytach było serduszko a na następnej już było po wszystkim. Ten stres mnie dodatkowo tak paraliżuje że nie potrafię wykrzesać z siebie sił żeby zająć się czymkolwiek. Masa roboty w domu a ja "siedze i gapie się w sufit". Porażka.
Ech,rozumiem.
Myślę jednak, że tym razem będzie dobrze[emoji173][emoji173]
 
reklama
[GROUP=][/GROUP]
Ja mam teraz trudny czas w ciąży. Nie dość że czas mi się zatrzymał, to jeszcze mam dość napiętą atmosferę w domu więc mam niemało stresów. Bardzo boję się jutrzejszej wizyty. Poprzednio tak miałam że na 2 wizytach było serduszko a na następnej już było po wszystkim. Ten stres mnie dodatkowo tak paraliżuje że nie potrafię wykrzesać z siebie sił żeby zająć się czymkolwiek. Masa roboty w domu a ja "siedze i gapie się w sufit". Porażka.
Rozumiem Cię bardzo dobrze! Ja wizytę mam za 3 godziny i wstyd się przyznać ale mam czarne myśli że i tym razem zobaczę dzidzia już bez bijacego serduszka...wszyscy na około mówią teraz to już musi być dobrze a ja dobrze wiem że nigdy nic nie musi i to tylko takie gadanie . Myślałem że ze mnie twardsze babeczka ale już sobie wkrecam że jak teraz nie wyjdzie to nie znajdę w sobie dość siły by dalej próbować. Oby jednak moje myśli zostały tylko głupimi myślami a w rzeczywistości bym dziś doznała ulgi i szczescia...
 
Ja mam teraz trudny czas w ciąży. Nie dość że czas mi się zatrzymał, to jeszcze mam dość napiętą atmosferę w domu więc mam niemało stresów. Bardzo boję się jutrzejszej wizyty. Poprzednio tak miałam że na 2 wizytach było serduszko a na następnej już było po wszystkim. Ten stres mnie dodatkowo tak paraliżuje że nie potrafię wykrzesać z siebie sił żeby zająć się czymkolwiek. Masa roboty w domu a ja "siedze i gapie się w sufit". Porażka.
Mam to samo. Byłam teraz w 5 tygodniu potem w 7 tygodniu. I następna wizyta za 1,5 tygodnia. I czekam na nią jak na szpilkach. W pierwszej ciąży płód zatrzymał się na 8 tygodniu...
 
[GROUP=][/GROUP]

Rozumiem Cię bardzo dobrze! Ja wizytę mam za 3 godziny i wstyd się przyznać ale mam czarne myśli że i tym razem zobaczę dzidzia już bez bijacego serduszka...wszyscy na około mówią teraz to już musi być dobrze a ja dobrze wiem że nigdy nic nie musi i to tylko takie gadanie . Myślałem że ze mnie twardsze babeczka ale już sobie wkrecam że jak teraz nie wyjdzie to nie znajdę w sobie dość siły by dalej próbować. Oby jednak moje myśli zostały tylko głupimi myślami a w rzeczywistości bym dziś doznała ulgi i szczescia...
Mam nadzieję, że będzie dobrze.
Trzymam kciuki.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry