isia, dopiero dzisiaj przeczytalam o Wiktorka problemach (zazwyczaj siedze tylko na zamknietych waykach).Sluchaj. Z tymi ptaszkami to jest tak, ze nie kazde problemy z odwiedzeniem napletka to styulejka. jakos lekarze to dziwnie mowia i mamy same gmatwaja.Mali chlopcy maja przyrosniety napletek (i dlatego ciezko sie go odwodzi, albo jest to niemozliwe). do jakiegos tam czasu powinien sie odkleic sam 9nie wiem, tylko do kiedy). Jesli tak sie nie stanie, to wtedy sie to leczy. najpiertw masci, potem odciaganie napletka (takie cwiczenie go). Jak to nie skutkuje to sie go odrywa na sile (boli jak cholera. Moj brat mial to robione 2 razy). Powinno byc pod znieczuleniem, bo to zabieg w koncu. kiedys robili na zywca. teraz to inaczej wyglada i jest spoko.Stulejka prawdziwa jest wtedy, kiedy napletek nie da sie odciagnac bo jest za waski (wyglada to tak, ze ta skorka wystaje poza sisiorka i jest taka cieniutka jak rureczka. Nie umiem tego inaczej opisac). I tutaj juz wlasciwie powinno sie robic zabieg. I blagam... nie boj sie go. To jest drobna sprawa. I nie walcz na sile o to, zeby byl tylko naciety. Mam znajomego po nacieciu. Ma blizne i ten napletek wyglada jak rozerwany (podobno. Nie widzialam.). Po obrzezaniu zas jest git :-) uwierz na slowo ;-)Zadecyduje chirurg, Wy tez mozecie cosik sie wypowiedziec, ale... No nie znam sie. tak tylko pisze... Ale ja bym wolala, jesli juz bedzie koniecznosc, obrzezac. (to jest mit, ze zoladz jest potem mniej wrazliwa, ze sie ociera, ze facetowi trudniej w lozku. Gwarantuje, ze w niczym mu to nie przeszkadza. jedyne co, to higiene latwiej utrzymac... i jest na co laski rwac ;-)).Mam nadzieje, ze u Was to tylko problem z tym przyrosnieciem napletka i ze obejdzie sie bez zadnych zabiegow :-)