Hej
jestem tu nowa. To moja pierwsza ciąża. Dzisiaj miałam pierwszą wizytę u gin. (pryw) . Wybrałam P. Ginekolog ze względu na to że inni mieli odległe terminy wizyty (dopiero na grudzień) a po pozytywnych testach chciałam się upewnić i dowiedzieć czegoś więcej. Ginekolog w zasadzie nie powiedziała mi zbyt wiele. Oprócz tego że szybko obejrzała mnie, a następnie potwierdziła ciążę na usg. Powiedziała że jest to początek 6 t.c. Myślałam że od razu dostanę skierowania na badania itd i że zostanie mi założona karta. Pani doktor nie pytała o zbyt wiele, raczej o podstawy, a ja miałam w głowie dużo pytań tyle że jak zobaczyłam fasolkę na monitorku to o większości zapomnialam. A niestety mam chyba jakąś infekcję. Odczuwam dolegliwości tj świąd i upławy. Cała wizyta trwała może jakieś 10—15 min. max. Skasowała 200 zł i zaleciła kolejną wizytę za dwa tygodnie. Czy mam się do tego czasu przejmować tą infekcją? Doradźcie proszę jak wyglądała wasza pierwsza wizyta. Czy miałyście jakieś szczegółowe badania? Czy po prostu jest jeszcze na nie za wcześnie? Czy doktor powinna zauważyć infekcję nawet jeśli zapomniałam powiedzieć o objawach? Mam zdjęcie usg ale te oznaczenia za wiele mi nie mówią. Nawet nie wiem czy z tego można odczytać jakieś parametry "fasolki" jestem zielona w tym temacie.