Ja jako dziecko walczylam z paleniem rodzicow. Placili mi symboliczne kary za kazdego papierosa. Dostawali kopniaki za papierosy. Chowalam im paczki z papierosami

Sami chcieli z tym skonczyc, wiec uchodzilo mi to na sucho. Jednego dnia zrobilam strajk antypapierosowy w domu. Powywieszalam w calym domu karteczki "od dzis nie pale", na wszystkich kalendarzach bylo napisane: "dzis konczymy z papierosami" (czy cos w tym stylu

) i wyobrazcie sobie, ze rzeczywiscie rodzice tego dnia rzucili palenie i nie pala do dzis - to juz dobre kilkanascie lat

Zawsze mowia, ze to moja zasluga, a ja jestem z tego dumna

Tez sie brzydze fajek i wnerwia mnie jak ktos pali na przystankach lub chodnikach. Na szczescie ostatnio u nas policja zaczyna karac za to i normalnie wypisuja za to mandaty

.
W poprzednim mieszkaniu mielismy tak, ze sasiedzi z dolu wychodzili na balkon zapalic - myslalam, ze ich rozszarpie!! Postanowilam sobie, ze jak juz bede w ciazy, to pojde do nich i powiem wprost, ze sobie tego nie zycze, ze truja mi dziecko itd. Na szczescie nie zdazylam zrobic awantury, bo sie wyprowadzilismy

. Tutaj czasem sasiedzi wychodza na klatke - wtedy w calym przedpokoju u nas smierdzi. Ale sie wycwanilismy i uszczelnilismy drzwi - ledwo sie zamykaja, ale przynajmniej nie smierdzi
Jeszcze jeden ciekawy przypadek z fajkami to moj tesc. Pali jak lokomotywa i nikt nie jest w stanie go namowic by rzucil. Twierdzi ze jest to jego jedyna rozrywka w zyciu (ble). Kiedy dowiedzial sie, ze jestesmy w ciazy oczywiscie sobie zapalil, a mnie szlag trafil. Jeszcze przed wizyta u tesciow powiedzialam mezowi, ze musimy walczyc o to, zeby on przy mnie (potem przy dziecku) nie palil od samego poczatku czyli od dzis i faktycznie jak zapalil maz zwrocil mu uwage, ze nie ma truc malenstwa. On powiedzial, ze nie przestanie, to ja wyszlam na balkon i odczekalam az skonczy palic w domu i jeszcze sie po tym wywietrzy chwile. Juz wiecej przy mnie nie zapalil! Ha!

