Hejo Piękne
Dopiero wróciłam i biorę się za nadrabianie i odpisywanie.
Z młodym wszystko ok, płeć potwierdzona. Młody strasznie leniwie się przeciągał i otwierał buźkę

Znowu fajnej fotki nie mam (choć go męczyłam o nią) ale mam za to zdjęcie pięknego malutkiego peniska

Lekarz się podniecał, że syn jest przepiękny ;P Nie za wiele jeszcze widać przecież ale pewnie każdej kobitce w ciąży tak gada

A i przytyłam niecałe 2 kg. Jestem w szoku bo tak się ciastem objadałam w święta. Czyli w sumie niecałe 3 kg od początku ciąży. Zważywszy na to, że nie palę i sporo jadłam na święta i Sylwestra i nadal czasem mam napady to jestem zadowolona
Następną wizytę mam 6 lutego a 26 lutego USG połówkowe (to będzie 22 t i 3 dzień ciąży- nie za późno???) Trochę dziwi mnie, że tak późno bo w sumie dopiero za 7 tygodni a niektóre z Was już miały i to w 19 tc. Ale ja w 19 t i 3 dniu ciąży mam normalne "szybkie" badanie. Jak dziś. Pomacał, sprawdził czystość pochwy bo skarżyłam się na te bóle i szybkie USG i nara.
Teraz zjem na szybko pierogi i o 15-ej lecę po młodego. Szkoda, że śnieg stopniał bo dziecko miało nadzieję, że sobie pozjeżdża jak wczoraj.
A zebranie było nudne jak flaki z olejem. Ocena opisowa semestralna. Z nauki bardzo dobry z czytania 5+, języki - francuski 5 ale niemiecki słabo bardzo (jakby przeliczyć na oceny to przygotowanie do lekcji jedynka a wiedza - mierna), religia - 3, z zachowania średni: chaotyczny, samodzielny ale czasem wymaga pomocy, czasem nie kończy zadania, kulturalny i wie jak należy się odzywać do pracowników szkoły, z kolegami dobry kontakt, świetnie sobie radzi z nawiązywaniem kontaktów, otwarty ale konfliktowy, koncentracja słaba, często nie wykonuje poleceń nauczyciela i tyle. Obiecało dziecko poprawę a ja się na jutro umówiłam z panią na indywidualną rozmowę. Miła bardzo była aż dziwne

Nawet pochwaliła Piotrusia za grzeczne zachowanie hehe.
mamaAnia - cieszę się, że wyniki w normie. Zawsze to ulga. Ja się w końcu dodzwoniłam na tą Borowską do Pracowni Badań Prenatalnych a od miesiąca dzwonię. Kobitka do mnie, że już za późno na badanie krwi bo 12-13 tc. Teraz pozostaje mi tylko wizyta u lekarza genetyka z wynikami USG I trymestru i na tej podstawie oraz wywiadu może dać mi skierowanie na aminopunkcję. Bo teraz to już tylko inwazyjne badanie. Kobitka z tej pracowni wypytała mnie o ryzyko przed badaniem i po oraz o przezierność karkową. Powiedziała, że ryzyko minimalne i że ona nie widzi potrzeby badań inwazyjnych, ale jak się uprę to mój wybór. Powiedziałam o tym mojemu ginkowi i stwierdził, że on mi odradza bo ryzyko jest na prawdę niewielkie, prawie zerowe według niego. Tylko co to za lekarz, który mówi, że badanie krwi można sobie zrobić nawet po 13 tc. To on sam nie wie? Ale myślę by po połówkowym jednak przenieść się nawet prywatnie do jakiegoś ginka do Wrocka. Z tego średnio jestem zadowolona. Z samych badań tak bo to dobry lekarz i ma dobry sprzęt ale cała reszta mi nie pasi. Poza tym zawsze ma 2-3 h poślizgu. No dziś miałam wizytę na 8:30 a przede mną dwie babeczki a on sobie na 10-tą przyjechał!!! I weszłam przed 11-tą. No dajcie spokój. Ja rozumiem jak coś się wydarzy ale tak jest zawsze i nawet jak sie idzie prywatnie! Płacisz i czekasz kurka. A jeszcze przy mnie dostał info, że jego pacjentka po zapłodnieniu in-vitro zaczęła rodzić a to dopiero 34 tc i w ogóle miała wody płodowe z krwią. Widziałam, że się chłop zestresował bo mówi, że wiele inicjacji miała i ogólnie trudna ciąża. Myślę, że 34 tc to chyba aż takiej tragedii nie ma? Ale ja się nie znam. On panikować zaczął przy mnie, że pewnie straci tą ciąże a może jednak nie i jest szansa

Ech muszę się poważnie zastanowić ale to dopiero po połówkowym.
Wklejam na razie co by mi posta nie zjadło i nadrabiam dalej
