olivka, rozkoszuj sie tymi chwilami do granic mozliwosci, bo one juz nigdy nie wroca (no, moze na emeryturze). Jak sie rozdwoisz to bedzie inny swiat. A jak sie jeszcze roztroisz i rozczworzysz to juz na nic czasu nie bedziesz miala.
Przyjechala do mnie rodzina.

Alhamdulillah. Dzieki Bogu!!! Wreszcie chwila wytchnienia. Od dwoch dni nie zmywam naczyn, nie gotouje, nawet nie robie herbatki... Kto jest moim najlepszym przyjacielem? Moja mama. Moja mama. Moja mama. A potem moj tata

, ktory nota bene wciaz bawi Yasia.
Dzis od niepamietnych czasow robilam zakupy w markecie SAMA. W ciszy i spokoju, bez dzieciaczkow wrzeszczaczkow i meza. To bylo dopiero wyzwolenie. Ale po godzinie stesknilam sie juz za moimi kruszynkami i czem predzej w te pedy wrocilam do domu.
Ruszylam tez na podboj przedszkoli. Coz, Yasminka ma okres przejsciowy, na zlobek juz troche za duza, do przedszkola jeszcze troche za mala. Oby do wrzesnia...
Pozwolcie moje drogie ze oddam sie w tym tygodniu blogiemu lenistwu.. (no prawie)
Jak to mowi nasza Fasola... Buziaki slodziaki
PS.Violka, chyba przegapilam twoje ferie... moglysmy sie umowic...