Powiem w prost prawdę.Na początku było tak że ubliżał mi. Co miesiąc ma długi i bierze debety z banku.Jest agresywny nie raz przez kamerkę widziałam jak bił swoich rodziców. On ma orzeczenie z symblem 02-p ten symbol to jest zaburzenia psychiczne więc dlatego ma depresję i bierze leki od psychiatry. Z tego co czytałam prawnie piszę że jeśli ktoś choruje na głęboką depresję lub schizofrenię sąd w takim wypadku zabiera prawa ponieważ zagraża życiu innym. Moja sąsiadka też wpadła w depresję i sąd na czas leczenia zabrał jej dzieci do domu dziecka. Z kolei pani z sądu która tam pracuje kurator też mi mówiła że mam wniosek złożyć jak najszybciej do sądu i na co ja jeszcze czekam. Po za tym on jest nieodpowiedzialny. Do lekarzy sam nie chodzi bo chodzi z matką. Wszystkie sprawy urzędowe załatwia za niego matka a te same uprawnienia ma nad naszym dzieckiem dlatego nie wydaje mi się że sąd mu praw nie zabierze. Po za tym co do spotkania ja mu muszę się dopominać bo on sam nie chcę. W domu jak jest to się cały dzień do mnie nie odzywa bo gra na komputerze a jak dzwoni w nocy to o syna nawet nie zapyta. Mnie po porodzie miał mi pomóc wstać to tak mi pomógł bo mnie szarpnął to szwy mi pękły i krew ciurkiem poleciała. Za to że ja mu obiadu w restauracji nie chciałam kupić pociągnął mnie za włosy i na bilety też ode mnie woła.A matka rzadko kiedy mu daje.Syna poszarpnął za ramię potem się uspokoił ale z kolei jak się umawia na spotkanie to powinien przyjechać a nie on w kulki leci i przyjeżdża sobie jak chce i kiedy chce. Ja też wedle jego codziennie w domu siedzieć nie mogę bo ile razy mam też inne sprawy na głowie. Zmienił się tylko w tym że mnie u dziecka już nie szarpie a ze spotkaniami nadal w kulki leci. Więc wątpie w to że mu sąd prawa za to wszystko nie zabierze. Tymbardziej że osoba chora psychicznie nie może według prawa sprawowywac władzy nad dzieckiem. No i teraz jest problem bo zaliczyliśmy wpadkę. Czy ja za to będę miała w sądzie problemy?