reklama

powrót do formy:)))

reklama
Ja miałam rozpuszczalne i skońcyło się na tym ( o czym pisałam ) że w 3 tygodniu poszłam na ich zdjęcie bo ani tyci sie nie rozpuszczały i były sztywne jak cholerka... mój gin stweirdził że zbyt długo nierozpuszczone szwy mogą zacząć gnić:no: i w 3 tygodniu powinny byc już tylko szczątkowe...Lekko zarosły moje juz tkanką i położna musiała wyszarpywać...ale nie wiem czy wszystkie szwy są takie same..
 
jakies szwy mi wyszły juz jakis czas temu, ale nie mam pojecia, czy wszystkie?
w sobotę idę do lekarza.

byłam w centrum zdrowia z małą i widziałam te mamuśki, wszystkie chude szczapy, tylko ja nie :(
właśnie piekę frytki, hehe, to tak a'propo ;P
 
Mi położna zdjęła szwy na 6 dzień po porodzie, to były też tzw. szwy "rozpuszczalne" moja położna się wyraziła że gdybym miała czekać do ich rozpuszczenia to bym prędzej ocipiała:szok:
Od tygodnia śmigam i nic nie czuję jakbym nie rodziła.
 
ja szwy na zewnatrz mialam zdjete 4 dni po porodzie.
Ale niedawno dopatrzylam sie jeszcze szwow wewnatrz i to niby mialy byc rozpuszczalne. Tylko juz minely 3 tygodnie od porodu a one nadal sa.
I martwie sie, ze mi sie wrosna :eek:
 
reklama
ja szwy na zewnatrz mialam zdjete 4 dni po porodzie.
Ale niedawno dopatrzylam sie jeszcze szwow wewnatrz i to niby mialy byc rozpuszczalne. Tylko juz minely 3 tygodnie od porodu a one nadal sa.
I martwie sie, ze mi sie wrosna :eek:
Moniska nie strasz mnie bo pewnie ja lezac na stole bede sie dopytywac jak beda mnie szyli co z tymi "rozpuszczalnymu szwami"...mam nadzieje ze sie rozpuszcza i to bedzie kwestai czasu:) a bardzo bylas pocharatana ?? duzo mialas szwów?
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry