Imię Ania
Wiek 1983
Dzieci Amelka 2 latka, Aniołek 15.12.2009
Skąd okol Zduńskiej Woli
Zajęcie ogólnie kosmetyczka, a tak w ogóle to kura domowa;-)
Mąż Mariusz żołnierz (życie z trepem to dopiero jazda)
Druga ciąża podobnie jak pierwsza nie była planowana,po prostu nie robliśmy nic żeby tego dziecka nie mieć. A może trzeba było się zastanowić, bardziej o siebie dbać, iść do lepszego lekarza.
Do lekarza trafiłam w 4 tyg, bo zaczęłam brudzić, kazał zrobić bete dał luteinę i kazał przyjść za dwa tyg.
Tydzień później w nocy zaczęłam bardzo krwawić, szpital, diagnoza ciąża obumarła, nikt nie zrobił usg, nie dostałam kaprogestu, nie zrobili bety szykowali na łyżeczkowanie. Usg zrobiono mi dopiero o 12 w południe, lekarz był wstrętny, stwierdził, że on to nie wie czy tam coś jeszcze jest, jakieś to zatarte. Powiedzieli, że zrobią mi jutro jeszcze raz usg, bo musi inny lekarz potwierdzić. Godzinę później jechałam do domu, wypisałam się na własne żądanie, wieczorem miałam konsultacje w Łodzi, na usg niby wszystko w porządku, ale duży krwiak 28mm na 10mm, trzeba tydzień leżeć i czekać czy zabije serduszko + luteina dopochwowo.
I tak czekałam...
14 grudnia pojechałam do lekarza, już tu u siebie,rzeczowo aczkolwiek spokojnie wytłumaczył mi, że nie jest dobrze, krwiak co prawda się wchłonął,ale serduszka nie słychać, poprosił, żeby przyjechać na drugi dzień do szpitala, bo tam lepszy sprzęt jest. Ale wtedy już wiedziałam, że moja kruszynka nie żyje, czułam to.
Na dopplerze nie było praktycznie żadnego przepływu. Pęcherzyk, jak to określił, zaczął się rozpadać, był nie wyraźny nie było widać zarysu zarodka.
I tak zostałam tego dnia w szpitalu na zabiegu. Położne były naprawdę miłe, starał sie być taktowne.
Tylko ból i pustka ogromna.