Kochane przyszłe mamy. Proszę was podzielcie się ze mną swoimi przeżyciami odnośnie wsparcia ze strony partnera. Byli przy was? Starali się zrozumieć wasze nastroje? Mimo wszystko dali radę? Ja niestety nie mam takiego szczęścia. Cały czas jestem narażona na stres ze strony partnera. Nie rozumie kompletnie niczego. Ostatnio usłyszałam, że jak po ciąży nastroje moje zostaną to będzie bardzo źle. Jego ciągle prawie nie ma w domu nie radzę sobie sama z tym. Nazywa mnie patologia a raczej problem który leży niby po mojej stronie. A przecież my nie mamy wpływu na nasze nastroje, wymioty, złe samopoczucie, sennosci itp. Prosząc go o dołożenie telefonu i spędzenie ze mną wieczoru usłyszałam " kochanie ale co ja mam z Tobą robić, jak Ty się do niczego nie nadajesz". Nie wiem co mam robić. Mam serdecznie dość wszystkiego. Najgorsze, że takie sytuacje maja wpływ na moje myślenie odnośnie maluszka a to przecież nie jego wina.. Wiem, że tu w jakimś stopniu znajdę zrozumienie i radę. Czy powinnam obwiniac siebie za wszystko? Czy to zdecydowanie nie po mojej stronie leży wina.. Z góry dziekuje za odpowiedź.