reklama

Problem ze zrozumieniem

Kochane przyszłe mamy. Proszę was podzielcie się ze mną swoimi przeżyciami odnośnie wsparcia ze strony partnera. Byli przy was? Starali się zrozumieć wasze nastroje? Mimo wszystko dali radę? Ja niestety nie mam takiego szczęścia. Cały czas jestem narażona na stres ze strony partnera. Nie rozumie kompletnie niczego. Ostatnio usłyszałam, że jak po ciąży nastroje moje zostaną to będzie bardzo źle. Jego ciągle prawie nie ma w domu nie radzę sobie sama z tym. Nazywa mnie patologia a raczej problem który leży niby po mojej stronie. A przecież my nie mamy wpływu na nasze nastroje, wymioty, złe samopoczucie, sennosci itp. Prosząc go o dołożenie telefonu i spędzenie ze mną wieczoru usłyszałam " kochanie ale co ja mam z Tobą robić, jak Ty się do niczego nie nadajesz". Nie wiem co mam robić. Mam serdecznie dość wszystkiego. Najgorsze, że takie sytuacje maja wpływ na moje myślenie odnośnie maluszka a to przecież nie jego wina.. Wiem, że tu w jakimś stopniu znajdę zrozumienie i radę. Czy powinnam obwiniac siebie za wszystko? Czy to zdecydowanie nie po mojej stronie leży wina.. Z góry dziekuje za odpowiedź.
 
reklama
Rozwiązanie
Mój mąż pracował po 400h w miesiącu - był gościem w domu. W obu ciążach mnie wspierał a szczególnie w pierwszej gdzie cierpiałam na przewlekłe wymioty od 5 to 34 tygodnia - tak od 8 do 30 razy dziennie. Nawet jak był zrąbany do stopnia nieprzytomności to przyłaził do łazienki mi włosy potrzymać. 2 razy w szpitalu byłam i był ze mną cały czas. Raz nawet mi o 1 w nocy po lody poszedł do całodobowego XD W drugiej ciąży nie wymiotowałam ale miałam sporo innych problemów i 2.5 latkę na głowie. Jak tylko mógł starał się mnie odciążyć. Ale od momentu kiedy zdecydowaliśmy się na dzieci oboje się wspieraliśmy we wszystkim. Jak on był zmęczony - ja mu dawałam zwyczajnie spokój (jak wracał z dyżuru 3 dniowego albo 24h) fakt - było mi pierońsko...
reklama
Zazdroszczę, przede mną jeszcze trochę i nerwów i przygód :rolleyes:
Wytrwasz;)
W pierwszej mąż spełniał każdą zachciankę a w drugiej już tak nie jest. W pierwszej szedł na ustępstwa a teraz już nie. Dba o mnie, kłócimy bo hormony działają!! Staramy się rozmawiać - na szczęście to końcówka więc zaraz będzie tylko lepiej:)
Mój w pierwszej też tak skakał, a teraz nic;( no afery są, bo w porownaniu do pierwszej ciąży teraz jest ciężej, nie można odpocząć jest natłok obowiązków.;)
 
Zaczyna przeraża mnie fakt, że z dnia na dzień jest coraz gorzej. Po jakieś burzliwej kłótni jaka miała miejsce dzisiaj, nie potrafi wyciągnąć ręki. A mi szczerze brakuje na to sił.. Mam coraz gorsze myśli. Bardzo czarne - to też nie jest zachęcające a wręcz wprawia mnie w początkowy stan depresji....
 
reklama
Zaczyna przeraża mnie fakt, że z dnia na dzień jest coraz gorzej. Po jakieś burzliwej kłótni jaka miała miejsce dzisiaj, nie potrafi wyciągnąć ręki. A mi szczerze brakuje na to sił.. Mam coraz gorsze myśli. Bardzo czarne - to też nie jest zachęcające a wręcz wprawia mnie w początkowy stan depresji....
Mie ma domu bez rumu. Tylko w obecnym stanie, jestesmy bardziej wrazliwe na swoim punkcie;)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry