baby_dream_99
Początkująca w BB
Cześć dziewczyny! 
Potrzebuję Waszego doświadczenia i chętnie posłucham Waszych historii, bo już odchodzę od zmysłów.
Staramy się z mężem ogólnie od roku, ale z przerwami. W tym cyklu po raz pierwszy zaczęłam stosować testy owulacyjne (wyszedł piękny uśmiech) i dzięki temu idealnie trafiliśmy w czas. Biorę Ovulomed i Pregna Start i Omegę.
Dzisiaj jestem w 9. dpo (dzień po owulacji). Od 5. dpo dzieją się u mnie rzeczy, których nigdy wcześniej przez te wszystkie miesiące starań nie miałam:
W 5. dpo pojawiło się skąpe, ciemnobrązowe plamienie na wkładce.
Wczoraj (8. dpo) przy zwykłym siku zauważyłam niteczkę świeżej krwi w śluzie.
Dzisiaj rano (9. dpo) śluz był czysty, elastyczny, ale po wizycie w toalecie znowu na wkładce pojawił się brązowy śluz (jak kawa z mlekiem).
Od lat pracuję fizycznie, czasem muszę coś dźwignąć, ale nigdy mój organizm tak nie reagował w drugiej połowie cyklu. Co najważniejsze – nic mnie absolutnie nie boli, nie mam żadnych skurczów podbrzusza jak na okres. Dzisiejszy test domowy rano wyszedł negatywny (wiem, że to dopiero wczesny 9. dpo, ale nie wytrzymałam).
Czy któraś z Was miała takie rozciągnięte w czasie brązowo-różowe plamienia bez żadnego bólu brzucha i okazało się to implantacją? Kiedy po takich plamieniach wyszły Wam pierwsze blade kreski? Będę wdzięczna za każde słowo wsparcia!
Potrzebuję Waszego doświadczenia i chętnie posłucham Waszych historii, bo już odchodzę od zmysłów.
Staramy się z mężem ogólnie od roku, ale z przerwami. W tym cyklu po raz pierwszy zaczęłam stosować testy owulacyjne (wyszedł piękny uśmiech) i dzięki temu idealnie trafiliśmy w czas. Biorę Ovulomed i Pregna Start i Omegę.
Dzisiaj jestem w 9. dpo (dzień po owulacji). Od 5. dpo dzieją się u mnie rzeczy, których nigdy wcześniej przez te wszystkie miesiące starań nie miałam:
W 5. dpo pojawiło się skąpe, ciemnobrązowe plamienie na wkładce.
Wczoraj (8. dpo) przy zwykłym siku zauważyłam niteczkę świeżej krwi w śluzie.
Dzisiaj rano (9. dpo) śluz był czysty, elastyczny, ale po wizycie w toalecie znowu na wkładce pojawił się brązowy śluz (jak kawa z mlekiem).
Od lat pracuję fizycznie, czasem muszę coś dźwignąć, ale nigdy mój organizm tak nie reagował w drugiej połowie cyklu. Co najważniejsze – nic mnie absolutnie nie boli, nie mam żadnych skurczów podbrzusza jak na okres. Dzisiejszy test domowy rano wyszedł negatywny (wiem, że to dopiero wczesny 9. dpo, ale nie wytrzymałam).
Czy któraś z Was miała takie rozciągnięte w czasie brązowo-różowe plamienia bez żadnego bólu brzucha i okazało się to implantacją? Kiedy po takich plamieniach wyszły Wam pierwsze blade kreski? Będę wdzięczna za każde słowo wsparcia!