Cześc dziewczyny!
Byłam dzis u mojej pani ginekolog.
Powiedzialam co i jak. Że staramy sie o dzidzie, ze nam jak narazie nic nie wychodzi, ze mam jakies dziwne cykle.
O ona mi na to wyklad o tym, że jestem za młoda, ze najpierw powinnam się wyksztalcic... itp.
Zdenerwowalam sie okropnie i powiedzialam, ze przychodze do niej bo mam problem a jest jedynym ginem do ktorego mam zaufanie i zmienila swoj ton. stala sie milutka i powiedziala, ze pomoze mi jak tylko sie da.
Obmacala moje wnetrznosci az mnie boli.
Powiedziala, ze wszystko w porzadku z narzadem rodnym.
Mam przez 3 miesiace obserwowac cykle, zapisywac temp. i obserwowac sluz. Oczywiscie nie zaprzestawac staran.
Po tych 3 miesiacach (o ile nie zajde) zglosic sie do niej, ona sobie obejrzy wykresy i zobaczymy co dalej. A dalej powiedziala, ze najprawdopodobniej badanie nasienia.
Co wy na to?
Bo ja sama nie wiem...