Mój dał czadu w szpitalu. No aż cały brzuch mi chodził. Nie codziennie oczywiście ale mial takie napady. Raz na ktg tak dał czadu, że brakowalo kawałku zapisu tetna, ale w tym czasie napstrykałam ruch za ruchem więc się śmiała, że to nie szkodzi bo widocznie zagłuszył, walac w aparat. a ja chwile przed ktg zjadłam najzwyklejsza landrynke i fikał koziołki z radości...a tetno jak mu mierzyły to po całym brzuchu zwiewał...Ubaw miały...