Witajcie jestem w końcówce 7 mego miesiąca.. Dostałam gorączkę 38,2 stopnia, zaczeło się od kataru,bólu gardła i mokrego kaszlu. "Infekcja" rozwinęła się przez weekend. Byłam u lekarza pierwszego kontaktu powiedziała, że to nic groźnego i ona nic na razie nie widzi prócz stanu zapalnego. Kazała łykać syropek paraślazowy oraz z cebuli. Byłam u niej zanim pojawiła się gorączka. W którym momencie gorączka zaczyna zagrażać dzidziusiowi, czy któraś z was przechodziła coś podobnego już, bądź przeszła ? Czy to coś nie stanowi zagrożenia dla dzidziusia ? Kiedy powinnam zadzwonić do lekarza, znaczy w momencie jak gorączka ile stopni przekroczy ? Czy powinnam dzwonić do lekarza pierwszego kontaktu, czy ginekologa ?:-(