dziewczyny jestem w rozsypce, jestem zła na siebie zrobiłam krzywde mojej córeczce, do tej pory nie mogę się pozbierac i szybko nie dojdę do siebie.
rano byłam w przychodni na kontroli Alicja swietnie się miała, wazy 5750 skóra się poprawiła i to zapewne za sprawą mojej diety, szczęśliwa wracałam do domu.
we wózku mam torbę w której noszę Małą i tuż przed drzwiami 1 uchwyt wyślizgnął mi się!!!! I Mała wypadła mi z wysokosci 1,5m na schody!!!!!!!!!!!!!!! widok okropny i wielki krzyk Małej, byłam w takim szoku Mała bladosina krew z nosa, krew z buzi, taxi i do szpitala, krzyk i płacz Malutkiej doprowadzal mnie do obłędu.
Pan doktor stwiedził ze ma zbity nosek, nosek to jedna wielka ranka a w krew z buzi okazała się krewką z wewnętrznej wargi. na pół czole ma guza. upadła na wycieraczke i była w kombinezonku w czapce i to z amortyzowało upadek na twarz
o 19 mam jechać na kontrole do szpitala, mam ją obserwować.
Pan doktor powiedział ze się zdarza czasami tak.
winie się i jeszcze raz winię się co ze mnie za matka!
siedze teraz przy niej i uwazam by nie dotykała się w nosek bo wtedy strasznie płacze z bólu.
idę się modlić do Boga za Alicję i i wszystkie dzieci cierpiące